kaziuHistoria jakich mało.
15.02.2016 Poznań
Jedna z naszych inspektorek pojechała odebrać paczkę z popularnej sieci przesyłek w tzw. skrzynkach na kod. Tak się składa, że ,,skrzynki” znajdują się pod mini galerią.
Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to pies przywiązany do rynny czekający na swojego właściciela, który właśnie robi zakupy. No więc czekamy na tę osobę…

Tak sobie stoję, rozglądam się, a za plecami stoi duże koryto/donica, w której w sezonie wiosennym posadzone są kwiaty. W korycie stoi męski but, a w nim jakieś futro. W pierwszym momencie myślałam, że to jakiś nieżywy York, obok nikogo nie ma, jedynie jakieś toboły bezdomnego i ten but z wciśniętym futerkiem. No więc biorę i wyciągam tę kupkę futerka, a tam nadal nic, na co słyszę, ,,ej zostaw”. Podchodzi do mnie bezdomny, dość mocno pijany i twierdzi, że to jego świnka Beata, która jest jego życiem. Świnka według Pana biega sobie po trawie i przychodzi na zawołanie. Świnka ma na imię Beata i ,,za Beatę życie bym oddał”.

Jak się okazało Beata ma pokaźne klejnoty, jednak Pan najwidoczniej nie zauważył, ale nie ma się co dziwić przy takim stanie upojenia alkoholowego. Świnka była wciśnięta do góry nogami do cholewki buta, a na dnie miała kapustę (NIE WOLNO ŚWINEK KARMIĆ KAPUSTĄ!), do której nie była nawet w stanie dotrzeć bo nie mieściła się do cholewki, w której pewnie ledwo oddychała.

Zaproponowałam, żeby Pan oddał świnkę, ten jednak upierał się, że świnka jest z nim szczęśliwa i lubi swojego buta i sobie biega po trawie jak chce wyjść z buta (co było nie możliwe, bo była dosłownie wciśnięta do niego do góry nogami). Zadzwoniliśmy po straż do asysty, jednak zanim dotarli na miejsce, sytuacja zdołała się sama rozwiązać za przysłowiowego ,,ćmika”.

Na do widzenia jednak dostałam informację, że nie mam świnki zamykać w klatce i co tydzień mam mu się z Beatą pokazywać.

Historia tak absurdalna, że gdybym nie była jej uczestnikiem to bym w nią nie uwierzyła!

Świnka dostała na imię Kaziu i pojechała do weterynarza. Jest przeraźliwie chuda, bardzo młodziutka, a ze względu na pobyt na dworze, mocno kicha. Kaziu będzie leczony i mamy nadzieję, że mimo głupoty ludzkiej uda się go uratować, bo podejrzewamy zapalenie płuc, ze względu an wrażliwość tych stworzonek na zimno.

Kaziu po leczeniu będzie do adopcji.