Mejsi i Reksio

06.09.2015

REKSIO adoptowany!

Otrzymaliśmy wspaniałą wiadomość z domu tymczasowego w którym przebywa nasz podopieczny Reksio… Jak donoszą opiekunowie: „Reksio postanowił, że zostaje u nich na stałe i nigdzie się już nie wybiera Emotikon smile” Pokochał swojego psiego kolegę, kocyk, zabawki i ogródek po którym hasa w wolnych chwilach. Opiekunom rozdaje każdego dnia niezliczone buziaki i coraz bardziej się otwiera.

Reksio potrzebuje wsparcia. Podarujesz mu prezent? Zrobisz to KLIKAJĄC TUTAJ.

Kontakt w sprawie adopcji:

MEJSI ADOPTOWANA!

20.04.2015

MEJSI WCIAŻ CZEKA NA ADOPCJĘ! Teraz przebywa w domu tymczasowym. Więcej zdjęć tutaj: https://www.facebook.com/grzegorz.wolski.758/media_set?set=a.10152898517608163.1073741837.659213162&type=1&pnref=story

30.11.2014

Mejsi i Reksia nie rozpieszczał los. Zapomniane, przez lata egzystowały na jednej z polskich wsi. Traktowane przez swojego „właściciela”, jak żywy alarm przeciwko złodziejom, nigdy nie zaznały ciepła i czułości. „Bo pies to powinien być przy budzie i szczekać”…

Przeświadczenie właściciela, że do życia psu wystarczą jedynie marne obierki z obiadu, rozmoczony chleb, półmetrowy łańcuch i dziurawa buda w mrozie – spowodowało, że nie mogliśmy nie zareagować…

Zarówno Mejsi, jak i Reksio są mocno wychudzone, rzuciły się na widok jedzenia, jakby nie dostały nic co najmniej przez ostatni tydzień. Drżały z radości i dużą porcję karmy pochłonęły w mig. Niemal każdego psa charakteryzuje ogromny apetyt, ale uwierzcie nam – ich reakcja i szybkość, z jaką jadły, świadczą o doskwierającym głodzie, który musiał być nieodłączną częścią ich smutnego życia. Zresztą ich „Pan” sam przyznał, że takich „frykasów, jak karma dla psów, to one nie mają”. Do tego skandaliczny brak stałego dostępu do wody, bo przecież „wystarczy raz dziennie napoić psa”…

Obydwa psiaki są niezwykle przyjazne, pomimo koszmarnych doświadczeń – wzruszająco złaknione ludzkiej czułości.

MEJSI jest cudowną suczką w typie bernardyna. Ma około 5 lat. Wesoła, wciąż chce się bawić i pragnie dotyku człowieka. Z rozkoszą i tęsknotą wtulała się w nasze ramiona. Ma urocze spojrzenie i bije od niej niedźwiadkowe ciepło. Bez swojego człowieka i jego miłości – zginie. :( Zastaliśmy ją w okropnych warunkach, niegodnych żadnego żywego stworzenia! Łańcuch był tak krótki, że ledwo mogła wejść do budy, a poza nią – w tym samym miejscu „jadła”, załatwiała się i „żyła”, wypatrując z nadzieją lepszego jutra.

REKSIO to mniejszy (sięga do kolana), przyjazny, nieco wystraszony piesek w wieku około 6 lat. Przebywa w niewielkim kojcu razem ze swoją większą (przyrodnią) siostrą Dianą. Stoi tam coś na kształt budy, ale według naszej opinii – zdecydowanie nią nie jest! Kojec przesłania foliowa plandeka, chroniąca przed wiatrem, ale jednocześnie znacznie ograniczająca kontakt ze światem. W kojcu śmierdzi, wszędzie niesprzątnięte odchody. Przez kraty częstowałyśmy Reksia smaczkami i głaskałyśmy jego główkę. Troszkę się boi, jest odrobinę mniej otwarty niż Mejsi o urwisowatym, wesołym usposobieniu. Właściciel z niechęcią mówił, że z niego „tchórz”… Bez wątpienia jednak jest też przytulaskiem, pragnącym ludzkiej miłości! Nie szczerzył ząbków, chociaż nas nie znał. Z wdzięcznością i ufnością przyjmował pieszczoty. Był bardzo przyjazny – poważniejszy, niż Mejsi, ale równie wspaniały.

Obecnie nie mamy domów tymczasowych, do których moglibyśmy zabrać psiaki ani funduszy na opłacenie hotelików. Dlatego PILNIE poszukujemy dla Mejsi i Reksia domów stałych lub dobrych ludzi, którzy zaopiekują się nimi choćby tymczasowo. Na dworze jest coraz większy mróz, a obecny „opiekun” wychodzi z założenia, że „pies to musi sobie poradzić sam w zimie”.

Mejsi 

Reksio

WYDARZENIE NA FACEBOOKU: https://www.facebook.com/events/608834559239560

REKSIO

3-letni, średniej wielkości (15 kg) piesek odebrany interwencyjnie z jednej ze wsi na terenie Wielkopolski. Jego domem był kojec przykryty foliową plandeką, a jedzeniem suche bułki. Dodatkowo brak dostępu do wody, słoma zmieszana z odchodami, na której leżał i właściciel, który nie raz podnosił na niego rękę… To zbyt wiele, jak na takiego małego, kochanego psa! Zbyt wiele na jakiekolwiek żywe stworzenie!

Reksio jest bardzo wystraszonym, wycofanym, schorowanym i jednocześnie przecudownym psem. Mimo wszystkich krzywd, których doznał, widać w jego oczach iskierkę nadziei i prośbę o pomoc. Całe jego ciało pokryte jest ranami nieznanego pochodzenia i odleżynami, a pod sierścią kryją się strupy, z których sączy się krew. Lekarz weterynarii określiła, że pies ma na sobie wszystkie możliwe choroby skóry, a jego leczenie będzie trudne i długotrwałe. Dlatego też bardzo potrzebujemy Waszej pomocy i wsparcia finansowego na leczenie naszego kochanego Reksia. Pokażmy mu, że nie wszyscy ludzie są źli!

MEJSI

PILNIE SZUKAMY DOMU TYMCZASOWEGO LUB STAŁEGO!

Mejsi to cudowna 5-letnia suczka w typie bernardyna o ogromnym sercu. Jest wspaniałym, radosnym psem, kocha wszystkich i wciąż chce się bawić. Na spacerze biega, choć trochę niezgrabnie z powodu swoich gabarytów, to jednak z wielką radością. Chwyta smycz w zęby i podskakuje niczym mały, kilkumiesięczny szczeniaczek. Całe swoje życie spędziła przy budzie, dlatego też prawdopodobnie nie będzie umiała zachować czystości w domu.

Odebrana interwencyjnie z jednej ze wsi, żyła na łańcuchu długości 70cm. na którym mogła wejść jedynie do swojej wątpliwej jakości budy i postać przed nią. Karmiona suchymi bułkami, bez dostępu do wody miała być tylko żywym alarmem na złodziei. Jednak Mejsi nie szczekała na ludzi, patrzyła na nich z nadzieją i radością, dlatego właściciel bez problemów postanowił ją oddać jak niepotrzebną rzecz.

07.01.2015

Reksio jeszcze nieco wystraszony, powoli zaczyna się otwierać i cieszyć życiem. Bez wątpienia pomaga mu w tym psi kolega z domu tymczasowego. Skóra zaczyna się goić, a rany powoli zarasta sierść. Wierzymy, że będzie w pełni zdrowym, cudownym, wesołym pieskiem. 

Nasza Mejsi wypiękniała! :) Coraz lepiej radzi sobie na smyczy. Dogaduje się z innymi psami – szybko je układając. Jest cudowną suczką, pragnącą miłości i ciepła.