Kolejne maluchy urodzone w piwnicy szukają domów stałych! Rodzeństwo to śliczna dziewczynka (biało-czarna) i równie urodziwy chłopczyk (szary). Biało-czarna dziewczyna znalazła kochającego opiekun, a szary braciszek nadal jest do adopcji!

13.03.2014

Informację o tym, że NOMI został adoptowany przekazaliśmy Wam już dawno temu, a dziś pragniemy zaprezentować zdjęcia z nowego domu! Maluszek urósł i zmienił się niesamowicie. Jest piękny, prawda? Nomi pozdrawia wszystkich wielbicieli!

04.08.2014

A więc, Riki (kiedyś Nomi), właśnie wyleguje się na parapecie. Ze względu na to, że mam balkon i pogoda jest piękna, zamontowałam ostatnio moskitierę w oknie, co kot traktuje z uwielbieniem. Przesiaduje całymi godzinami na kocyku i wpatruje się w ptaki.
Riki nie lubi mokrej karmy, dlatego podaję mu suchą karmę, którą urozmaicam co jakiś czas gotowanym kurczakiem, czy innymi smakołykami. Chowa się zdrowo, ma smukłą sylwetkę, nie zrobił się grubaskiem po kastracji (która miała miejsce na koniec lutego br.). Parę dni temu mieliśmy mały kłopot, bo jak to typowy łowca, poluje na wszystko co się rusza i niestety użądliła go osa. Niestety mimo mojej szarży przez pokój i rozlanych na pół pokoju napojach, w celu uratowania go przed tym okropnym owadem, nie udało mi się to. Jego szybkość wygrała z moją. Na szczęście skończyło się tylko na opuchliźnie, użądliła go w dolną wargę, więc nic gorszego się nie stało. 
Co do psocenia, to zdarzyło mu się parę razy nabroić, ale to jakieś mało znaczące szkody, takie kocie. Martwi mnie trochę fakt, że potrafi być agresywny wobec nas. Ale nauczyliśmy się, by po prostu w takiej sytuacji zupełnie nie zwracać na niego uwagi lub wynieść go z pokoju, gdy zdecydowanie przegina (np. gryzie w nogę). Agresja zmniejszyła się po zamontowaniu moskitiery. Może czuł się zbyt zamknięty. Próbowałam wychodzić z nim na spacery, gdy byłam w domu rodzinnym. Mam tam ogródek, ale za każdym razem, gdy położyłam go na trawie, uparcie schodził na beton. Chyba to już taki miastowy kot. :)
Co do jego ulubionych zajęć, to bardzo lubi korzystać po lokatorach z prysznica. Wchodzi do brodzika, gdy kapie woda i sobie siedzi. Jak tylko zapali się światło w łazience – ucieka w popłochu, tak, jakby bał się, że go ktoś zobaczy w kąpieli. Uwielbia mały dywanik z Ikei i to, że może szukać pod nim swoich myszek – czasem przejeżdża po panelach cały pokój z łapami pod dywanem :) Lubi w środku nocy przeciągnąć przez podłogę w mieszkaniu drewnianą wędkę z jego zabawką, swoją drogą, okropny hałas. Lubi jeszcze chować wszystkie swoje zabawki pod dużą szafą w korytarzu – co jakiś czas je stamtąd muszę wyciągać, bo chociaż ma ich multum, to w końcu się kończą. Plusem tego jest, że zachowuje się wtedy, jakby dostał wszystkie nowe zabawki. Aaa, no i coś bardzo miłego, wita nas w drzwiach, gdy długo nie ma nas w domu:. Zresztą zawsze wita każdego. jak wracającego. Zaobserwowałam, że gdy tylko usłyszy pikanie domofonu, zaraz podnosi łepek i biegnie do drzwi – takie to kochane. :)
Odpowiedź miała być krótka, a ja się rozpisałam. Chciałam Wam jeszcze podziękować za takiego cudownego towarzysza życia! Mimo swoich małych wad, jest najcudowniejszy! :) Dziękuję. :)