Za Tęczowym Mostem

ANIMAL SECURITY > Nasze zwierzaki > Za Tęczowym Mostem

Stworzyliśmy tę stronę, aby upamiętnić Przyjaciół, którzy odeszli – zwierzaki, będące pod opieką Fundacji, o które walczyliśmy do ostatniej minuty, a często umierały na naszych ramionach. Kochane czworonogi, to wszystko dla was. Mamy nadzieję, że „tam” nie jest tak strasznie…

(kliknięcie w zdjęcie, w niektórych przypadkach, spowoduje przeniesienie na stronę z opisem historii zwierzaka)

KIEŁEK

KIEŁEK

Kiełek


Czesio 

Niektóre psy gasną w schroniskowym kojcu.. Czesław miał szczęście, ostatnie lata swojego życia, miał prawdziwy dom. Chociaż był to tylko dom tymczasowy u Jacka i Fanty, był pełen miłości, szczęścia i poświecenia. Czechu, żwawy grubasek, kochający życie, naśladujący Fantę we wszystkim, wtulający łeb w człowieka… odszedł po cichutku 18 listopada 2015r.

CZESŁAW


Donald 

Przyjechały do nas z siostrą Miką. Potrzebował odpowiedniej socjalizacji, był przerażony dosłownie wszystkim! Szukają kogoś kto je pokocha, pokaże co to ludzki dotyk i miłość. Mimo walki o jego życie i próby wyprowadzania z Panleukopeni, nie dał rady…

Mały w nocy 20/21.10.2015 się poddał i odszedł za tęczowy most.


Diana 11745525_946509252079662_8533974604021276895_n

Suczka została odebrana interwencyjnie z poznańskiej działki. Pośród śmieci, we własnych odchodach, zaryglowana za 2-metrowym płotem, w ponad 30-stopniowym upale, leżała wycieńczona z braku wody i długotrwałego głodzenia w stanie agonalnym… Nie miała siły wstać, nie reagowała na wołanie i ludzi kręcących się wokół. Pokryta była muchami, glizdami wychodzącymi z odbytu, kleszczami, larwami much… Po ponad miesięcznej walce, odeszła w klinice weterynaryjnej. Kiedy jej stan zaczął się poprawiać, z dnia na dzień drastycznie się pogorszył i niestety lekarze weterynarii nie byli w stanie nic już dla niej zrobić. Guz okazał się nieoperacyjny, dlatego pozwoliliśmy jej odejść. Pożegnaliśmy się z Nią 31 lipca 2015 r. o godz. 23:00.


BurasekBurasek

7 grudnia 2014 pożegnaliśmy naszego Przyjaciela Buraska, który bardzo długo walczył z chorobą nerek. Niestety przyszedł ten dzień, w którym musieliśmy dać mu odejść. Żegnaj Burasku. Bardzo dziękujemy Hani, która zainteresowała się jego losem i sprawiła, że życie kocurka było lepszej jakości. Podziękowania ślemy również wszystkim osobom, które wspierały Buraska finansowo i materialnie, a także osobie, która opiekowała się nim w ramach domu tymczasowego. Dziękujemy w imieniu swoim i kocurka.


rachelRachel

Rachel to kotka z rodzinki, która urodziła się w dziupli na drzewie. Była siostrą Moniki, Fibi i Rossa. Kiedy trafiła do kliniki weterynaryjnej miała bardzo niską temperaturę i nie wiedzieliśmy, co się z nią dzieje. Liczyliśmy, że uda się ją uratować, jednak po krótkim czasie otrzymaliśmy smutną wiadomość. Lekarze weterynarii poinformowali nas, że kotka od nas odeszła… Jak się później okazało, chorowała na tzw. panleukopenię. Z tej familii zdrowy pozostał jedynie adoptowany Ross, jednak powoli tracimy nadzieję na jakiekolwiek szczęście…


monikaMonika

Rodzinka maluchów urodzonych w dziupli okazała się być wyjątkowo pechowa… Małe kociaki chorowały jeden za drugim… I niestety po kolei umierały. Najpierw odeszła od nas Monika, a później zachorowała Fibi. Ta druga miała więcej szczęścia – została adoptowana, lecz wróciła pod skrzydła naszej Fundacji w ciężkiej chorobie – nadal ją leczymy. Monika jednak nie dała rady wyzdrowieć i zmarła, prawdopodobnie wskutek panleukopenii. Niestety nie udało nam się na czas zaszczepić reszty rodzeństwa, wkrótce odeszła również Rachel.


kiziaKizia

Znaleziona w magazynie Kizia była w bardzo złym stanie. Zdjęcia RTG pokazały widoczny ubytek kości czaszki – prawdopodobnie w wyniku zmiażdżenia, kiedy pies wbił kły w jej główkę… Na drugim zdjęciu natomiast zauważono dużą ilość płynu w brzuszku. Dodatkowo malutka miała FIP (zakaźne zapalenie otrzewnej kotów), a podczas podróży dostała drgawek… Podjęliśmy decyzję o eutanazji, ze względu na ogromne cierpienie, którego kotka doznawała. To jedyne, co mogliśmy dla niej zrobić.


KruszynkaKruszynka

Kotka przyjechała do nas z Kiekrza w bardzo złym stanie – na jednej z ulic została znaleziona półżywa. Pod opieką Fundacji była 5 dni. Nie udało się uratować naszej najmniejszej Podopiecznej, która kilkukrotnie dostała wstrząsu hipoglikemicznego… Lekarze robili co mogli, lecz nie udało jej się reanimować. Była zbyt mała, odwodniona, zbyt słaba… Kruszynka odeszła od nas, po długiej i wyczerpującej walce o życie. Będziemy o niej pamiętać i wspominać, jako Malutką Księżniczkę, która walczyła do końca.


New3949Yoda

Tego malucha znaleźliśmy leżącego w kompostowniku na jednej z działek, był bez mamy… Jeszcze tego samego dnia zabraliśmy go stamtąd i zaczęliśmy ciężką walkę o jego życie. Od początku był bardzo słabiutki, urodził się zaledwie dwa tygodnie wcześniej. Podczas wielu wizyt u lekarza weterynarii dostał mnóstwo leków, które pomagały mu – kociak rósł, jak na drożdżach i z każdym dniem był coraz bardziej radosny. Maluszek rozwijał się prawidłowo, jednak w pewnym momencie przestał rosnąć i nie chciał jeść. Zmarł prawdopodobnie na skutek ataku padaczki – niestety nie zdążyliśmy dojechać do lecznicy na czas… Żegnamy Cię Maluszku.


DSC_0776-001Maczek

Kocurek został zaszczepiony i po trzech dniach prawdopodobnie ujawniła się u niego panleukopenia. Maluch leżał nieprzytomny, miał bardzo wysoką temperaturę, a wyniki badań były tragiczne… Niestety Maczka nie udało się uratować… Z całych sił próbowaliśmy zdobyć dla niego lek, obdzwoniliśmy wszystkich i pojawił się promyk nadziei – surowica miała zostać dostarczona na godzinę 21:00. Niestety stan maluszka był zbyt poważny i kocurek nie miał już siły walczyć. Odszedł od nas we śnie ok. godziny 19:00. Maczku, przepraszamy, że nie daliśmy rady. Przepraszamy za to, co Cię spotkało. Dużo byśmy oddali za to, by przywrócić Cię do życia.


New2584

Joko

Kotka została zauważona na wolnym terenie z podejrzeniem kociego kataru. Po interwencji szybko okazało się, że malutka nie ma oczu, w związku z czym nie widzi i nie poradzi sobie w warunkach naturalnych. Utrata oczu nie była spowodowana mechanicznym czynnikiem, lecz powikłaniami pochorobowymi, w wyniku których oczy samoistnie wypłynęły. Po kilku wizytach u lekarza oczka zagoiły się i maluch nie czuł bólu. Niestety z dnia na dzień stan zdrowia Joko pogorszył się. Zaczęła ciężko oddychać, niestety mimo szybkiej reakcji i podanych leków temperatura ciała obniżała się, a kotka nadal nie mogła oddychać. Okazało się, że maleńka miała również niewykształcone płuca. Po długiej walce, zmarła.


New2580Olo

Kocurek został interwencyjnie uwolniony przez Strażaków z piwnicznej studzienki, z której nie mógł się wydostać. Kiedy znalazł się pod naszą opieką zwymiotował zalegający w żołądku stary plastikowy flak od kiełbasy z małą metalową obejmą. Następnego dnia trafił w trybie pilnym do weterynarza w silnych konwulsjach. Silne ataki duszności męczyły jego ciało, a w pyszczku pojawiła się spieniona treść. Temperatura dramatycznie się obniżyła, dodatkowo niespodziewanie nastąpiło zatrzymanie krążenia. Mimo resuscytacji nie udało się kocurka przywrócić do życia. Bardzo nam przykro, Kochany. Nic nie zapowiadało tragedii. Będziemy o Tobie pamiętać.


New2558Kropka

Suczka została interwencyjnie odebrana właścicielowi – potworowi, który twierdził, że psu nic nie jest, „bo przecież dostaje jedzenie”. Czworonóg został natychmiast przewieziony do weterynarza i podłączony pod kroplówkę. Zwierzę było odwodnione, wychodzone, zaniedbane, z zapaleniem skóry, ogromną przepukliną oraz pchłami usianymi tak gęsto, że cała sierść się ruszała jak na wietrze. Pies nie widział, gdyż miał zaropiałe i chore oczy. Po kilku dniach psina odeszła… Była w stanie agonalnym, jej serduszko nie wytrzymało. Nie wiemy co przeszła, gdy przebywała u swojego oprawcy, lecz wiemy, że trafiła do nas w bardzo złym stanie. Walczyliśmy z całych sił, żeby ją ocalić i zrobiliśmy wszystko co było możliwe, niestety nie udało się.


New2210Sara

Psina została odebrana przez nas interwencyjnie w stanie tragicznym: skrajnie odwodniona i zagłodzona, ze stanem zapalnym, zanikami mięśni. Nie była w stanie stać, jeść czy nawet pić. Załatwiała się pod siebie… Badania wykazały u niej powiększony mięsień sercowy, silne zwyrodnienia stawów i kręgosłupa oraz zwężony przewód pokarmowy. Czym prędzej zabraliśmy ją do weterynarza, pod opieką którego spędziła dwa dni. Niestety usilnych prób ratowania życia sunia zmarła. Prowadzona była u Sary m.in płynoterapia i terapia prowadząca do odzyskania homeostazy, a każda próba wprowadzenia pokarmu kończyła się wymiotami… Niestety nie zdążyliśmy jej pomóc… Być może gdybyśmy otrzymali zgłoszenie wcześniej, udałoby się ją uratować… Najgorsze jest to, że na jej stan złożyło się nie kilka tygodni zaniedbania, a kilka… MIESIĘCY.


New1991Roki

W nocy pożegnaliśmy Rokiego, psiaka odebranego podczas ostatniej interwencji, u którego wykryto nowotwór złośliwy. Z całego serca pragnęliśmy mu pomóc, lecz niestety nic nie mogliśmy zrobić…  W swoich ostatnich chwilach psiak przestał już jeść, z nosa sączyła mu się wydzielina z krwią, bardzo ciężko oddychał i nie miał siły stać, dlatego podjęliśmy tę trudną decyzję i poddaliśmy go eutanazji… Śpij Rokusiu i biegaj po zielonych łąkach, bez bólu… Pocieszeniem dla nas jedynie fakt, że nie umierałeś w zimnym kojcu, w którym poprzednio byłeś uwięziony.


New1939

Łezka

Kotka mieszkała na dworze aż do momentu, w którym zaniepokojona kobieta zgłosiła ją do nas. Zainteresowaliśmy się jej złym wyglądem i zabraliśmy do weterynarza.  Była wychudzona, a przez koci katar, prawie nie było jej widać oczek. Lekarz stwierdził u niej skrajne zaniedbanie, rzężenie, brak niektórych zębów. Po badaniach wykluczyliśmy białaczkę, jednak nabrzmiały brzuszek nie dawał nam spokoju. Wykonaliśmy zdjęcie RTG, które wykazało tzw. mega colon i problemy z jelitami, do tego gazy i problemy z wypróżnianiem się. Kotka dostała specjalistyczną karmę oraz niezbędne leki, jednak z dnia na dzień jej stan niespodziewane pogorszył się i Łezki nie udało się uratować.


New1855As

Psiak został znaleziony w Rokietnicy, gdzie prawdopodobnie został potrącony. Choć początkowo rokowania były bardzo dobre, po wykonaniu wszystkich badań okazało się, że zwierzak ma niestety złamany kręgosłup na odcinku lędźwiowym. Był to stary uraz, przez co czworonóg bardzo się męczył. Nie miał zachowanego czucia głębokiego w łapach, nie trzymał moczy, przez co musiał być non-stop cewnikowany. Ponadto przy każdej próbie dotyku, był bardzo agresywny w stosunku do człowieka i nie można było nic przy nim zrobić. Po konsultacji ze wszelkimi cenionymi specjalistami w całej Polsce oraz z Fundacjami, które miały do czynienia z takimi przypadkami, podjęliśmy decyzję o ulżeniu w cierpieniu Asa i zdecydowaliśmy się na jego eutanazję…


MikrusekNew0699

Kociak trafił do nas podczas kastracji wolno żyjącego stada. Zauważyliśmy, że jest dwa razy mniejszy od pozostałych, wystają mu kości, widać żebra, nie ma siły dojść do miski. Zabraliśmy go ze sobą, lecz po zbadaniu kału okazało się, że jest bardzo zarobaczony. Zdjęcia USG pokazały, że w brzuszku malucha zbiera się płyn, diagnozę postawiono więc bardzo szybko: dla Mikruska nie ma już nadziei, choruje na zakaźne zapalenie otrzewnej zwane FIP. Jest to nieuleczalna choroba, dlatego jedyne, co nam pozostało to pożegnać się i ulżyć mu w cierpieniu. Mikrusku – ciałkiem niewielkim byłeś z nami nie długo, ale w sercach pozostaniesz na zawsze.


DoraNew0700

Pies trafił do nas interwencyjnie, w stanie tragicznym, będąc już u kresu swego żywota, w stanie, o którym każdy człowiek mający jakieś morale, uczucia i zasady nie sposób był nawet pomyśleć… Sunia, imieniem Dora, miała ogromną ranę na policzku (co widać dokładnie na zdjęciach), była przerażająco zaniedbana i okropnie schorowana. Natychmiast została przez nas zabrana do weterynarza, jednak jej liczne obrażenia i choroby wewnętrzne były niestety bardzo rozległe, a nowotwory posunięte zbyt daleko i suczki nie udało się uratować. Przepraszamy, że nie zdążyliśmy.


New0424Bajka

Suczka znaleziona została na terenie firmy, gdzie leżała na kartonie i wyjąca z bólu. Natychmiast zawieziona została do weterynarza, jednak już od początku rokowania były bardzo złe i nie wiedzieliśmy, czy uda się ją uratować – nie mieliśmy pewności, czy przeżyje do następnego dnia… Po dokładnych oględzinach lekarz weterynarii podejrzewał, że Baja została otruta, przez co uszkodził jej się układ nerwowy. Niestety nie reagowała na żadne podawane jej dożylnie lekarstwa, dlatego podjęliśmy trudną decyzję o eutanazji… Baj, baj, Bajko : (

New0289

Semaforek

Ten malutki kociak został znaleziony przez Wolontariuszkę naszej Fundacji na działkach „Pod Semaforem” koło miejscowości Skoki. Po wstępnym oględzinach okazało się, że maluszek miał powiększony odbyt, był bardzo brudny i odwodniony… Niestety los nam nie sprzyjał i nie zdążyliśmy na czas dotrzeć do weterynarza. Kociak umarł następnego dnia, wtulony w naszą wolontariuszkę, prawdopodobnie pierwszy raz czując wtedy dotyk człowieka, uczucie miłości i czułości, a także ciepła. Nie znamy dokładnej przyczyny śmierci, jednak podejrzewamy, że stało się to za sprawą ataku.


New0401Farbka

Kotka została zabrana z ulicy Ratajczaka w Poznaniu, a widząc ją natychmiastowo zdecydowaliśmy, że musimy jej pomóc, dlatego czym prędzej zabraliśmy ją do lekarza weterynarii.  Od razu było widać, że malutka jest w fatalnym stanie: jej sierść pokryta była w całości zaschniętą farbą olejną, stwierdzono u niej również silny koci katar, wzdęty żołądek i zapchane jelita. Po operacji niestety nie reagowała na żaden antybiotyk, a w nocy stan jej zdrowia przeraźliwie pogorszył się. Rano z pyszczka wylewała jej się ropa, dlatego musieliśmy podjąć decyzję o tym, by ulżyć jej cierpieniu i pożegnać się na zawsze.


New0400

Kaskader

Zabrany został z domu tymczasowego, który bardzo zaniedbał jego i kociego brata – Marcelka. Oba maluchy były wygłodzone, chude, brudne, śmierdzące… Ponadto Kaskader miał porażenie tylnych nóżek, bardzo wysoką temperaturę uszkodzony kręg, złamany ogon, złe wyniki krwi, anemię, zarobaczenie! Natychmiast oba kociaki zostały przewiezione do weterynarza, jednak stan zdrowia Kaskadera znacznie się pogarszał. Kilka dni później nadal nie wstawał, nie reagował na bodźce, nie jadł i nie pił, ciężko oddychał. Nie wiedzieliśmy co mu jest, lecz domyślamy się, że prawdopodobnie został otruty trutką na szczury. Walczyliśmy o niego do ostatniej minuty, zmarł w drodze do weterynarza.


New0404Tazek

Tazek był naszym Podopiecznym w roku 2012. Był to kociak, który odszedł od nas po długiej walce z nieuleczalną chorobą. Niestety nie było dla niego ratunku, wyjścia z pechowej sytuacji, w której się znalazł, mimo że do ostatnich chwil walczyliśmy razem z nim. Jak zwykle w takiej sytuacji, bardzo chcieliśmy mu pomóc, jednak nie udało się pokonać choroby.


New0403Romeo

Historii, jakich wiele, jednak bardzo dla nas bolesnych. Kocurek odszedł będąc na ramionach swej wzruszonej opiekunki, która wspierała go przez cały jego koci żywot. Wciąż nie możemy zrozumieć, dlaczego takie nieszczęścia spadają na niewinne istoty, które nie poznały jeszcze smaku życia, a muszą już odejść… Mieliśmy nadzieję, że uda się uratować tego pięknego kocurka, jednak myliliśmy się i z wielkim bólem serca zmuszeni byliśmy pożegnać się z Romeo na zawsze. Żegnaj malutki, pamiętamy o Tobie każdego dnia. Cieszymy się, że skończyło się Twoje cierpienie.


New0402Kajtek

Pies z ulicy, który szukał swojego miejsca na ziemi… Kajtuniu, biegaj radośnie za tęczowym mostem.