16.07.2014

Wolontariuszka naszej Fundacji znalazła tego psiaka na Wildzie przy ul. Kosińskiego. Mieszaniec yorka był dość zaniedbany: bardzo brudny, śmierdzący, miał sfilcowaną sierść. Psiak ma czipa, jednak nr telefonu jest nieaktywny, a pod podanym adresem nikt nie kojarzy pieska. W bazie widniało imię Sylwek, data urodzenia to 2008 r. Piesek na prawym udzie ma narośl, nie wiemy co to jest, ale nowy właściciel powinien być świadomy, że koszt usunięcia narośli/guza może być dość wysoki. Sylwek ma świetny charakter, jest przyjazny dla innych psów i suczek. Nadaje się dla wszystkich. Dajemy tydzień na odnalezienie właścicieli, jeżeli nikt się nie zgłosi piesek będzie do adopcji.

SYLWEK

SYLWEK

Dzięki uprzejmości Pani Gosi, Sylwek jest już po zabiegu pielęgnacyjnym wykonanym pro bono, dzięki któremu został uwolniony od kołtunów, odrobaczony i odpchlony. Polecamy salon i jeszcze raz dziękujemy! 

05.08.2014

Dziś nasze wolontariuszki udały się do właścicieli Sylwka. Pies w momencie znalezienia wyglądał okropnie: śmierdział i był cały skołtuniony. Godzinę zajęło wycięcie mu największych kołtunów, a przecież to malutki piesek. Miało się wrażenie, że był pokryty skorupą z filcu… a do tego był wychudzony.

Po wizycie u lekarza weterynarii okazało się, że Sylwek prawdopodobnie ma arytmię i guza na łapce.

Byliśmy przekonani, że psiak długo się błąkał, jednak z relacji właścicieli wynika, że „zaledwie tydzień, może dwa”. Nie było możliwości, żeby czworonóg pozostał pod opieką nieodpowiedzialnych właścicieli, dlatego podpisaliśmy zrzeczenie i zabraliśmy go do domu tymczasowego, gdzie dochodzi do siebie.

U byłych właścicieli przebywa jeszcze jeden pies, zatem będziemy monitorować sytuację.