31.07.2014

Zła passa dla zwierząt trwa… Dwa tygodnie temu (17.07.2014) otrzymaliśmy zgłoszenie, które okazało się jeszcze okrutniejsze od sytuacji wyrzuconej przez okno Tinki. Uzbroicie się w mocne nerwy i przeczytajcie poniższą historię.

Do kliniki weterynaryjnej przywieziono szczeniaka z podejrzeniem pogryzienia przez psy, który na pierwszy rzut oka wyglądał jak zwłoki. Po wstępnych oględzinach ustalono jednak, że to coś się tu nie zgadza… Szczenię na swoim ciałku nie miało żadnych ran, które potwierdzałyby sugerowane wcześniej podejrzenia. Lekarze weterynarii nie mieli cienia wątpliwości – bestią, która wyrządziła temu zwierzęciu krzywdę nie był pies, lecz o wiele groźniejszy i okrutniejszy człowiek. Postawiono diagnozę: przywieziony szczeniak został prawie śmiertelnie podbity przez jakąś osobę. Lekarze dali mu 5-10 proc. szans na przeżycie.

Zainterweniowaliśmy natychmiast i zdecydowaliśmy się od razu zgłosić całą sprawę na policji. Dzięki temu sporządzono zakaz wydania psa, w razie gdyby chcieli odzyskać go „właściciele”. Wysłaliśmy również pismo do Wójta miejscowości z której pochodzą „właściciele” o czasowe odebranie zwierzaka i przekazanie go pod opiekę Fundacji, do czasu rozstrzygnięcia postępowania karnego.

W momencie trafienia do kliniki pies miał ogromny obrzęk mózgu, był nieprzytomny i ten stan utrzymywał się przez kilka dni. Prawdopodobnie był podpalany (stopione pazurki u łapki wskazywały na wcześniejsze przypalanie), ponadto stare ślady po skrępowaniu nóżek. Jego stan był bardzo ciężki, miał 10 proc. na przeżycie. Po tygodniu leczenia nadal nie był w stanie się podnieść, ustać na nóżkach, nie reagował na imię… Miał krwiaka i wysuniętą gałkę oczna, otarcia na szyi i nóżkach, poparzone kończyny…

Maks – bo tak ma na imię (my nadaliśmy mu imię Lucky), już nigdy nie będzie widział na jedno oczko, w tej chwili trwa również walka o jego nóżkę, w którą wdała się martwica skóry. Szczeniak do tej pory traci równowagę i nie potrafi długo ustać, mimo iż obrzęk mózgu już zmalał. Przed nim długa droga do wyzdrowienia, mamy ogromną nadzieję, że szybko zapomni o tym co mu się przytrafiło.

Poniżej opis przyjęcia w słowach rzecznik kliniki weterynaryjnej:

Pies został przyjęty do naszej kliniki na dyżurze nocnym w nocy z 16 na 17.07.14 z widocznymi na zdjęciach obrażeniami: krwiak oraz wysunięcie lewej gałki ocznej, otarcia na szyi, otarcia na obu stawach skokowych, poparzenia kończyny przedniej.Nie wszystkie obrażenia były świeże. Pies był otępiały, praktycznie nie reagował na otoczenie, nie był w stanie samodzielnie utrzymać się na nogach, cały czas leżał w pozycji bocznej, świadomość obniżona. Pies trafił z rozpoznaniem silnego obrzęku tkanek miękkich okolicy głowy i szyi – wstrząśnienie mózgu – urazu tępego spowodowanego najprawdopodobniej pobiciem. Niezwłocznie zostały podane mu leki i przez kilka kolejnych dni stan pacjenta był stabilizowany. Jednocześnie cały czas trwa walka o lewą gałkę oczną, gdyż z uwagi na silny uraz istnieje nadal ryzyko, że zajdzie konieczność amputacji gałki ocznej, Do teraz regularnie co 1 h są podawane krople i maści do oczu, zgodnie z zaleceniami okulisty. Pies w chwili obecnej jest w lepszym stanie i jego życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo, aczkolwiek oprócz walki o oko, trwa też ciągle walka o poparzoną kończynę przednią. Z uwagi na silne poparzenie rana musiała zostać opracowana chirurgicznie i teraz pies wymaga regularnej toalety łapki za pomocą specjalnych środków odkażających, maści oraz opatrunków żelowych, które umożliwiają gojenie się rany. Niestety z uwagi na głębokość i obszar urazu rana będzie się jeszcze goić kilka tygodni…

Prosimy o wsparcie finansowe dla szczeniaka. Wpłaty standardowo można przekazywać na nasze konto, oto dane: 

ADRES:
Fundacja Ochrony Zwierząt Animal Security
ul. Hetmańska 54
60-219 Poznań

NUMER KONTA:
Alior Bank: 11 2490 0005 0000 4500 2768 5532.

DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY: 
IBAN PL11 2490 0005 0000 4500 2768 5532
Swift ALBPPLPW

TYTUŁ: Lucky

Wydarzenie na Facebooku: KLIKNIJ TUTAJ.

JAK MOGĘ POMÓC? KLIKNIJ TUTAJ.

01.08.2014

Poniżej zdjęcia z przyjęcia Lucky’ego do kliniki weterynaryjnej. Widać dokładnie obrażenia na kończynach, spalone poduszeczki, wybite oko… Brak nam słów.