30.01.2014

Ok. godz. 16 zajechałyśmy w mroczną dzielnicę Poznania, a na końcu ulicy ukazała nam się opuszczona budowla. Jak się później okazało, był to stary młyn, otoczony płotem, a za nim buda, wykonana z cienkiej płyty OSB. W niej: przeraźliwie chudy, lecz piękny, duży, czarny pies, na pół metrowym łańcuchu, a kawałek dalej, za barakiem, drugi pies – wilczurowaty. Wokół jakieś stare szmaty, miski porozrzucane, a w nich sam lód… 

Dzwonek nie działał, więc weszłyśmy i podeszłyśmy do baraku. Po kilkakrotnym pukaniu, w końcu mężczyzna otworzył nam drzwi. Konwersacja z nim trwała kilkanaście minut, podczas których dowiedziałyśmy się, że właścicielami psa jest ten Pan, później, że jest nim szef, a na końcu – córka. Od razu wiedziałyśmy, że coś jest tu nie tak, mężczyzna zmieniał zdanie co kilka minut, motał się i kręcił. Nie potrafił pokazać nam żadnej książeczki zdrowia zwierzaków, ani nawet ziarenka karmy, choć twierdził, że karmi je dwa razy dziennie…. Pan ten powoływał się również na znajomości z wolontariuszami innych organizacji, jednak w ogóle nie pamiętał żadnych nazw lub imion. Jego zdaniem czworonogi mają godne życie, jednak fakty mówią zupełnie co innego: Wilczurkowi leciała krew z nosa, a Czarny zaplątany był cały w łańcuch, przez co nie mógł nawet wejść do budy! Oba psiaki trzęsły się z zimna….

Mężczyzna zarzekał się, że w przeciągu dwóch tygodni zorganizuje im lepsze warunki, jednak po zastanowieniu postanowiłyśmy zabrać zwierzaki ze sobą. Stwierdziłyśmy, że nie mogą tam zostać, bo być może tych 14 dni by nie przeżyły, a niestety na słowo temu Panu nie uwierzymy.

W tej chwili psy są w szpitaliku, doba dla jednego kosztuje 15 zł… dlatego PILNIE szukamy DT! W poniedziałek też będziemy znali wyniki badań oraz zdamy relację ze stanu ich zdrowia. 

Czarny – Codi ma ok 4,5 roku, a beżowy – Roki 15 lat.

 

 

04.02.2014

CODI

  • odwodnienie,
  • wychudzenie,
  • badania krwi w dolnej granicy, ale w normie,
  • codziennie dostaje bomby witaminowe, aby szybciej doszedł do prawidłowych parametrów,
  • ma problem z tylną łapką (lekko rotuje ją na zewnątrz) – będziemy to jeszcze obserwować, czekamy na RTG,
  • został odrobaczony i odpchlony.

ROKI

  • zapalenie górnych dróg oddechowych + krew z nosa,
  • zapalenie napletka,
  • zapalenie dolnych dróg moczowych,
  • zapalenie spojówek,
  • ślepota, lecz nie całkowita,
  • RTG wykazało znaczne powiększenie serca – stąd objaw spuchniętej klatki piersiowej,
  • został odpchlony i odrobaczony.

18.02.2014

Wczoraj miał być szczęśliwy dzień dla naszego dzielnego Rokiego. Jedna z naszych wolontariuszek postanowiła zabrać go z lecznicy i dać mu ciepły dom tymczasowy. Wszyscy cieszyliśmy się, że w końcu zabierzemy pieski, ponieważ rachunek z każdym dniem wzrastał…

Pojechaliśmy po Rokiego, lecz już na początku zaniepokoiło nas jego zachowanie: nie cieszył się jak zwykle na nasz widok, jednak lekarz powiedział, że z psem jest wszystko dobrze i może jechać. Tak też zrobiliśmy, a po dojechaniu na miejsce, zamiast czuć się szczęśliwym i spokojnym, Roki już na samym początku miał problem z wejściem. Nagle stracił wszystkie siły i nawet nie doszedł do kocyka. Tak, jak się położył, tak leżał całą noc, głośno i ciężko oddychając… Wszyscy domownicy przeżyli ciężką noc, z nadzieją na jakiś ruch poprawy, jednak stan Rokiego rano się pogorszył i zaczął wymiotować. Jeszcze tego samego dnia wrócił do lecznicy, jednak lekarz nie potrafił nam powiedzieć, co tak naprawdę się z nim dzieje. 

Postanowiliśmy zostawić staruszka na obserwacji i teraz z niepokojem czekamy na jakieś informacje. 

19.02.2014

Dziś mamy dla Was garstkę informacji o CODIM!

Okazało się, że uwielbia nie tylko głaskanie, ale i wtulanie się – wydaje mu się, ze jest małym szczeniakiem. To istny wulkan energii – nie stroni od długich spacerów i szaleństw w błocie. Nie wykazuje agresji wobec innych zwierząt, jednak lubi wdawać się w „rozmowy” z psiakami, które napotka na swojej drodze – wygląda na to, że chciałby się z każdym bawić i nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest dużo większy niż niektóre czworonogi. Kiedy się wybiega, grzecznie odpoczywa. W domu jest grzeczny, jednak trochę głośny. Obecnie ma lekkie rozwolnienie – dziś załatwiał się aż pięć razy na spacerkach i na działce – potrafi się upomnieć o wyjście, jeżeli odczuwa taką potrzebę. Słuszne okazały się podejrzenia, iż Codi przebywał w mieszkaniu, a jak wyrósł, to został wygnany do budy… 

Jego ulubionym miejscem w domu jest tapczan, który znajduje się w małym pokoju. Na działce pokazał, że także umie się świetnie bawić – doskonale wiedział, że przez rzucaniem należy zrobić „siad”. Nie sądzę, że jakikolwiek pies jest w stanie tak szybko nauczyć się nowej komendy, pewnie ją sobie przypomniał. Kiedy porwał suchą bułkę z ogrodu i skończył ją jeść, podszedł do mnie z przepraszającym spojrzeniem. Poprosiłam go o podanie łapy, wtedy mnie pacnął w dłoń, teraz robi to już precyzyjniej i dokładniej. Jest bardzo inteligentny – przychodzi także na wołanie. Musi mieć stanowczego opiekuna, bo jeśli człowiek nieświadomie na to pozwoli, psiak wejdzie mu na głowę.” – powiedziała nam Pani, która opiekuje się Codim.

Psiak próbuje nadrabiać braki związane z jedzeniem i pochłania wszystko, co tylko uważa za zdatne do chrupania, dlatego trzeba mu dozować karmę – „zapychanie” go po jego głodowaniu nie jest dobrym rozwiązaniem, trzeba go oduczyć przyjmowania pokarmu na zapas. Nie jest to jednak takie łatwe, gdyż Codi na każdym kroku pokazuje, że jego brzuszek nie jest jeszcze taki pełny, jak bardzo by chciał.

21.02.2014

Informacja sprzed chwili: Rokuś załatwił się dużą ilością skrzepniętej krwi i oddycha coraz ciężej… ;( Psiak jest w tej chwili w domu tymczasowym, a nasza wspaniała opiekunka cały czas siedzi przy nim. Niestety może zdarzyć się tak, że jeszcze w nocy będzie trzeba jechać do całodobowej kliniki i psiaka uśpić… : (

Kilka godzin później tego samego dnia

Mamy dziś dwie wiadomości: dobrą i złą… Dobra jest taka, że Codi pojechał do domu stałego, a zła, że Roki ma nowotwór złośliwy. Weterynarz twierdzi, że nie ma po co sztucznie podtrzymywać go przy życiu. Jutro przeprowadzimy jeszcze ostateczną poważną rozmowę z lekarzem i podejmiemy decyzję, lecz doktor nie widzi już dla niego żadnych szans. ;(

22.02.2014

Dziś w nocy pożegnaliśmy Rokiego, psiaka odebranego podczas ostatniej interwencji, u którego wykryto nowotwór złośliwy. Z całego serca pragnęliśmy mu pomóc, lecz niestety nic nie mogliśmy zrobić…  W swoich ostatnich chwilach psiak przestał już jeść, z nosa sączyła mu się wydzielina z krwią, bardzo ciężko oddychał i nie miał siły stać, dlatego podjęliśmy tę trudną decyzję i poddaliśmy go eutanazji… Śpij Rokusiu i biegaj po zielonych łąkach, bez bólu… Pocieszeniem dla nas jedynie fakt, że nie umierałeś w zimnym kojcu, w którym poprzednio byłeś uwięziony.

New1991

 

31.03.2014

Szczęśliwy Codi pozdrawia z nowego domu stałego!

10.2014

CODI pozdrawia!