Dwa głodzone psy – Abra i Laska

ANIMAL SECURITY > Interwencje > Nasze działania – Poznań > INTERWENCJE 2012 > Dwa głodzone psy – Abra i Laska

Listopad 2012

Otrzymaliśmy zgłoszenie z prośbą o interwencję w sprawie dwóch niehumanitarnie traktowanych psów. Według opisu świadka w domu mieszczącym się obok firmy znaleziono prawie zagłodzonego psa, w małym kojcu, które nie dawało schronienia ani latem, ani zimą.

Pojechaliśmy i przekonaliśmy się na własne oczy, że czworonóg był bardzo wychudzony, siedział we własnych gnijących odchodach, bez wody i jedzenia. Drugi psiak był wolno biegający, jednak miał wielką przepukliną pachwinową, oklejony był pierzem z poduchy, w którym się tarzał w zimowe dni i noce, ponieważ tylko to dawało mu ciepło. Jego schronieniem była ruina nieużywanej części domu, „wyposażona” jedynie w stos śmieci i jego własnych odchodów.

Panowie, którzy zgłosili nam tę sytuację przez wiele miesięcy dokarmiali zwierzęta przez płot, codziennie – oprócz weekendów. W kojcu była kilkucentymetrowa gnijąca warstwa odchodów, nigdy nie sprzątana. Jedzenie, jakie widniało w brudnych, zamarzniętych garnkach w postaci jakichś zup z obierek, rzucane im było raz na 6-7 dni. Wody nie miewały tygodniami, dlatego Panowie starali się jak mogli, dostarczali psiakom wodę, przez płot wlewali ją z butli do garnków, które miały być miskami.

Nasi wolontariusze przybyli na miejsce w celu rozmowy oraz sporządzenia potrzebnej dokumentacji, będącej podstawą do dalszych działań. Skontaktowaliśmy się również z MOPR’em w celu poinformowania o warunkach, w jakich żyje rodzina oraz dzieci tam mieszkające. Okazało się, iż rodzina znajduje się już pod ich opieką, niestety zaniedbanych psów nie zauważono (!). Pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie nie mieli pojęcia o ich istnieniu lub sprawa została przez nich zignorowana.
Pod koniec listopada Fundacja AS złożyła wizytę rodzinie, niestety akcja zakończyła się niepowodzeniem. Sporządziliśmy wtedy wezwanie dotyczące natychmiastowej poprawy warunków psów oraz pilnego skontaktowania się z Fundacją, podając wszelkie potrzebne do tego nasze dane. Rodzina nie odezwała się.

7 grudnia

Pojechaliśmy na kolejną wizytę rodzinie w celu odebrania psów. W domu grał telewizor, nikt jednak nie otworzył nam drzwi. W oparciu o art. 6 Ustawy o Ochronie Zwierząt przy asyście policji oraz z pomocą przyjaciół Fundacji odebraliśmy psy, które trafiły od razu do weterynarza, a następnie do domu tymczasowego.
Sprawa została wtedy natychmiastowo zgłoszona Policji oraz trafiła do Sądu. Prawnik wspomagający Fundację skontaktował się z poprzednimi właścicielami, Ci zaś zgodzili się na zrzeczenie się praw do obu psów. W takiej sytuacji zdecydowaliśmy się wycofać sprawę z Sądu, chcąc uniknąć niepotrzebnych nieprzyjemności dla każdego, kto miał choć w małej mierze do czynienia z tą sprawą, także dla tych, którzy o tę anonimowość prosili, a dzięki którym zwierzęta przetrwały.Obecnie psy są pod opieką doświadczonych osób i w nowym otoczeniu dochodzą do zdrowia oraz uczą się na nowo egzystencji z ludźmi i innymi zwierzętami. Obie suczki są jeszcze nieco wystraszone, ale robią postępy. Jedna z nich (ta zamknięta w kojcu) bardziej boi się mężczyzn (reaguje agresją), co wskazuje na być może wcześniejsze złe traktowanie: bicie, maltretowanie.