Category : Interwencje

ANIMAL SECURITY > 2017 > Interwencje
26Paź
interwencja-parapetPies na parapecie

Pies na parapecie

Dziś odebraliśmy interwencyjnie dwa psy, Perełkę i Pikusia.

Właściciele „od czasu, do czasu” zamykali je na parapecie – za oknem (co widać na załączonym zdjęciu)! Potrzebujemy domów tymczasowych.

Dodamy, że psiaki są przyjacielskie w stosunku do siebie, jak i do człowieka.

Read More
17Wrz
ludomyPonawiamy prośbę o pomoc

Ponawiamy prośbę o pomoc

Kochani, choć sprawa Ryczywołu nie jest przez nas tak nagłaśniana, to nadal jest aktualna!

Zabraliśmy z tego miejsca dopiero 35 kotów, drugie tyle nadal czeka na naszą pomoc!

Do adopcji u nas nadal czeka 8 kotów i dopóki nie znajdziemy dla nich domu, nie mamy miejsca, żeby przyjąć kolejne.

Potrzebna karma, leki przeciwpasożytnicze oraz żwirek!
I OCZYWIŚCIE DOMY!

Chcielibyśmy wziąć kolejne koty z tego miejsca, ale gdzie?!

Wyślij SMS’a: NUMER 72365 TREŚĆ S6799
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/70kotowzludomia
https://dlaschroniska.pl/?view=animal&id=rJlaVxqNw-

Read More
26Lip
170 kotów

70 kotów

ABSOLUTNA TRAGEDIA!

W dniu 25.07.2017 dotarło do nas zgłoszenie o stadzie ponad 40 kotów. Post pojawił się na grupie Zaginione/Znalezione Poznań, umieszczony przez młodego chłopaka z błaganiem o pomoc dla ponad 40 kotów, które dokarmia w małej wsi w Wielkopolsce.

Na ogłoszenie (i słusznie) zareagowały osoby wrażliwe na dobro zwierząt proponując karmę. Jednocześnie jedna z działaczek na rzecz zwierząt pojechała na miejsce i okazało się, że chłopak faktycznie ma pod opieką ogromną ilość kotów z którymi absolutnie sobie nie radzi. Od razu zabrano 2 maluchy w ciężkim stanie z posesji, zaczęła się akcja nawoływania do pomocy.

Osobę próbującą pomóc chłopakowi, która udała się na miejsce, zaatakowali sąsiedzi, nie przebierając w słowach, grożąc i zabraniając dokarmiania tych kotów i żądając ich natychmiastowej likwidacji.

Koty jednak ponoć są sterylizowane, więc o co tutaj chodzi, skąd się wzięły i dlaczego jest ich tak dużo?

Zaczęliśmy się od kontaktu z TOZem Oborniki. Jak się okazało od wrześnie zeszłego roku TOZ pomaga chłopakowi, wysterylizował im według ich wiedzy i informacji od chłopaka (bo nie trudno ukryć więcej kotów w takim stadzie) wszystkie koty oraz opłacał leczenie kotów. Tak więc jakim cudem znowu są tam kocięta i liczba ciągle rośnie?

Kolejny bardzo ważny kontakt podjęliśmy z Wójtem gminy Ryczywół. Jak się okazało gmina mocno zaangażowana jest w problem. Z racji tego, że koty znajdują się na niezamieszkałym gospodarstwie, na którym właściciel nie wyraża zgody na przebywania zwierząt, a tym bardziej obcych osób, jednocześnie sąsiedzi są zmęczeni i rozgoryczeni ilością kotów, ciągle się namnażających, leżących potrąconych, umierających od chorób na ulicach i żądają od gminy rozwiązania problemu zbieractwa i nielegalnego wtargnięcia na posesję.

W czerwcu odbyło się spotkanie w gminie, na którym ustalono, że chłopak ma 2 miesiące na wydanie i wspólnie z gminą poszukanie im domów, gdyż koty są nielegalnymi lokatorami, a sąsiedzi żądają usunięcia kotów z ich osiedla, gdyż są uciążliwe.

Adopcje, którymi zajmować się miał TOZ i gmina, stoją i nikt o koty nie pyta, a te dalej się mnożą (jak?- zaraz wytłumaczymy) i chorują na potęgę.

Skontaktowaliśmy się z chłopakiem i od razu wiedzieliśmy, że pojawi się problem. Chłopak powiedział, że wyda tylko część kotów, że z resztą jest związany, ale jak zaczął wymieniać, to stanęło na tym, że ,,tego nie wydam, bo coś, tamtego nie wydam bo coś, i tamtego też nie, bo coś”. Chłopak twierdzi, że maluchy mu podrzucono, a kotki ciężarne się przybłąkały i on nie zgadza się na sterylizację aborcyjną dlatego „musiał” odczekać, aż urodzą i tak zawsze kilka kotek nie po zabiegu jest, żeby się namnażały, bo jak to osoba z rodziny chłopaka określiła – ,,on lubi maluchy i chce mieć kotki, bo lubi jak się rozmnażają”. Po 1-2 miotach je sterylizuje i te młode pokolenie znowu mu się koci i tak w kółko. Potwierdziliśmy również, że chłopak dawał ogłoszenia, że przyjmie koty. Po prostu je zbiera, rozmnaża i jak wydadzą ,,odpowiednią” ilość kociąt na przyszłe wykoty to je sterylizuje przy pomocy TOZu, ciągle i nieustannie powiększając ich liczebność.

Udało nam się zmusić chłopaka do oddania części zwierząt pod rygorem wytoczenia sprawy o znęcanie się nad zwierzętami, jednak z braku miejsca nie jesteśmy w stanie zabrać wszystkich na raz, potrzebne każde ręce!

Kotów wcale nie jest 40, a w naszej opinii około 70-80!

Chłopak docelowo nie chce oddać wszystkich, ale w naszej to gestii, żeby zostało ich tam jak najmniej. Wiemy, że chłopak nie mieszka na posesji, nie dokarmia ich regularnie, nie jest w stanie leczyć i wykarmić nawet kilku kotów sam. Ma zaledwie 18 lat i w naszej opinii jest chory. Uparcie zbiera te koty i je rozmnaża, nic do niego nie dociera, ma sprawę w sądzie, nakaz z gminy na wydanie/adopcje zwierząt, zakaz wchodzenia na nieswoją posesję, a on dalej je rozmnaża. Od TOZ’u regularnie otrzymuje pomoc w postaci jedzenia i pokrywania leczenia, ale jak długo ma się to zapętlać, jak długo TOZ ma płacić za problemy tego człowieka. Sąsiedzi są na skraju wytrzymałości i albo koty znikną do miejsc kontrolowanych – czytaj przez nasze ręce, albo ktoś zajmie się nimi prędzej czy później w inny sposób.

Chłopak kłamie jak z nut, próbuje wymuszać i świadomie i celowo wprowadza w błąd, bo sam sobie nie radzi, bierze ludzi na litość i oczekuje pomocy, a sam je rozmnaża i zwiększa ich populację, bo ,,to lubi”. Absolutnie nie wolno mu pomagać, bo to jeszcze bardziej nakręca go i utwardza w przekonaniu, że sobie z tym radzi. A wcale tak nie jest.

Sprawę będziemy kontrolować i regularnie interweniować, jeśli ktoś z Państwa chce przekazać jedzenie czy fundusze prosimy to zrobić dla domów tymczasowych i Fundacji, które przejmują zwierzęta pod opiekę. Poniżej lista.

25.07.2017 roku zabraliśmy 14 kotów w największej potrzebie. Dzień wcześniej owa dobra dusza, zabrała 2 chore kocięta, ale to kropla w morzu potrzeb, nie do udźwignięcia przez jedną organizację. Dlatego BŁAGAMY, organizacje, zwierzolubów, wolontariuszy o pomoc. Nie szukamy domów tymczasowych bo nie jesteśmy w stanie tego skoordynować, szukamy kogoś kto od razu przejmie opiekę na stałe lub w pełni. Po prostu domów stałych i oczywiście funduszy! Część kotów zostaje u nas. 14 kotów które zabraliśmy były chore, dlatego zabrane zostały w pierwszej kolejności.

Gdzie na razie trafiła pierwsza 16 kotów:

2 Malwina Polka – opieka finansowa Koci Pazur
5 kotów STOZ – Klub przyjaciół przyrody (https://www.facebook.com/WolontariatStoz/)
1 kocur z chorą łapą- na stałe Ania Jakostam
2 koty – Ratujemy Koty z Półwiejskiej
4 koty Animal Security- zostają z nami do adopcji.
2 koty Lek wet. Gorzów Wlkp.

Kotów na posesji zostało około 50-60, osoby chętne do zaoferowania domu stałego (w ciemno) lub organizacje skore do pomocy prosimy o kontakt na facebook’u.

Większość kotów jest oswojona, miziasta. Część kotów jest chora, część najprawdopodobniej zarobaczona z pasożytami zewnętrznymi. Liczymy na was i wasze otwarte serca, adopcje i organizacje mile widziane z całej Polski, Transport zorganizujemy!

Darowizny można wpłacać tutaj: https://www.ratujemyzwierzaki.pl/70kotowzludomia
lub Fundacja Animal Security numer konta:
Alior Bank 11 2490 0005 0000 4500 2768 5532

Read More
3Maj
interwencja-staszicaSplątane kocięta na dachu

Splątane kocięta na dachu

Zgłoszenie na grupie zaginione znalezione:

Słuchajcie Co mam zrobić jak kotka urodziła młode u mnie na podwórko tylko w złym miejscu bo malutkie mogą się pozabijać Mam je zdjąć na dól czy po prostu zostawić.

Kotka okociła się na dachu garażu, pomiędzy kamienicami na Jeżycach. Nasza inspektorka po zaplanowanych interwencjach miała podjechać na miejsce w celu złapania kotki, na odchowanie i sterylizację. A po chwili kolejny komentarz, że jeden maluch wpadł do rynny i głośno krzyczy, no więc szybka zmiana planów i jedziemy na miejsce. Zabezpieczone w klatkę, zostałyśmy wpuszczone na posesję, sąsiad pożyczył nam drabinę i zaczęło się wdrapywanie – drabina->murek->dach.

Kotka na pierwszy rzut oka wydawała się przerażona, w kiepskim stanie i zdezorientowana, siedziała obok małych, nie karmiła i nie zajmowała się maluchami. Na dachu zostawiliśmy łapkę z jedzeniem, po około godzinie, nadal nic, kotka siedziała obok maluchów i obok klatki i zero reakcji. Na dworze zimno, czas goni, ani maluchy ani kotka nie wyglądały dobrze, więc kolejne wdrapywanie na dach i zmiana planów. Kotka uciekła, ale znowu trzymała się blisko. Do klatki chcieliśmy włożyć maluchy wtedy okazało się, że maluchy są ze sobą bardzo ściśle powiązane. W pierwszym momencie wyglądało to jak ogromna, sina, niedokrwiona masa, między kociakami, która myśleliśmy, że jest zrostem.

Żeby nie odstraszać mamy nie było czasu na obejrzenie tego, a bez mamy zabierać maluchów nie wchodziło absolutnie w grę, w szczególności, że sama ona potrzebowała pomocy. Obok znaleźliśmy odgryzioną łapkę, jak się domyślamy, mama próbowała maluchy rozdzielić i jednemu z kociąt odgryzła łapkę, to nic nie dało i pewnie w szoku sama nie wiedziała co ma robić, przez to przestała opiekować się maluchami. Zwykła pomoc okazała się pilną interwencję od której zależało życie maluszków i samej mamy.

No i znowu czekanie….. łapka z maluchami w środku stała na dachu, a kotka siedziała nadal obok nich, dopiero po 2 godzinach kotka zdecydowała się na ruch i weszła do klatki. Maluchy leżały tak na tym dachu, w zimnie i deszczu, splątane w nieziemski sposób, sprawiający im niewyobrażalny ból.

Czym prędzej pojechaliśmy do weterynarza. Na miejscu okazało się, że maluchy są poplątane w swojej pępowinie, tak bardzo, że między nimi, stworzyła się ogromna, zaschnięta kula, ze zwiniętych pępowin, ciągnących ich brzuszki i zaplątane łapki, tak mocno, że jest duża szansa, że łapek nie da się uratować.
Po kilku minutach udało się kociaki uwolnić, ciężko stwierdzić czy łapki będą sprawne, być może będą amputowane, kotki są wyziębione i bardzo głodne. W klinice będą dokarmiane i masowane, liczymy, że krążenie w nich wróci. Mamusia zostanie pod opieką lekarzy, kotka była w ciężkim szoku, to najprawdopodobniej jej pierwsze kociaki, kotka nie miała pojęcia co robić i gdyby nie pomoc leżałaby dalej i patrzyła na swoje umierające kocięta, które bez pomocy człowieka nie przeżyłyby nocy, umierając w ogromie bólu!

No i teraz kolejna zagadka, znaleźliśmy jedną łapkę, a uwolnione kocięta miały po 4 łapki, więc domniemamy, że jedno z kociąt przy próbie uwolnienia przez matkę zostało zjedzone z bezradności i w momencie gdy to się stało, ona sama wpadła w taki stres, że nie chciała już ich ruszać i zostawiła na śmierć, po prostu siedząc obok nich. Ale jednocześnie pilnowała ich i siedziała obok. Wróciliśmy na miejsce wdrapać się jeszcze raz na garaż, aby się upewnić, że żadne z kociąt nie zostało na miejscu, żadnego malucha nie znaleźliśmy.

Kotka wraz z małymi jest w klinice, kocięta wrócą do kotki i liczymy, że ta będzie je dalej karmić. Może w spokojnym i ciepłym miejscu, będzie się dalej nimi opiekować, widać było, że nie chce ich porzucić i jest obok, nie odchodziła daleko, tylko po prostu nie wiedziała jak ma im pomóc. EDIT: Kotka sama jest w ciężkim stanie pokłada się, ma wrzód na oku, wymagający leczenia, nie może karmić małych, nie ma mleka. Na cito szukamy karmicielek, które maluszki będą w stanie dokarmić. Łapki maluszków powoli wracają do normy, jedna z nich będzie prawdopodobnie nie do uratowania. Reszta ma szansę.
Kotki nie będą uśpione, jeśli przeżyją to dostaną szansę, nie zrobimy tego tej biednej koteczce. Będziemy je próbować wykarmić.

Dla tych którzy chcieliby wspomóc leczenie i odchowanie kociąt bardzo prosimy o wpłaty na konto- hospitalizacja i pierwsza pomoc kotom to około 300zł, później będzie trzeba rodzinkę wykarmić:

https://www.siepomaga.pl/kociarodzinkapoznan

11 2490 0005 0000 4500 2768 5532
IBAN: PL11 2490 0005 0000 4500 2768 5532
Swift: ALBPPLPW
PayPal: hania@animal-security.pl

Staszica- zrośnięte kocięta okazały się poplątane w pępowinie

Zgłoszenie na grupie zaginione znalezione: ,,Słuchajcie Co mam zrobić jak kotka urodziła młode u mnie na podwórko tylko w złym miejscu bo malutkie mogą się pozabijać Mam je zdjąć na dól czy po prostu zostawić" Kotka okociła się na dachu garażu, pomiędzy kamienicami na Jeżycach. Nasza inspektorka po zaplanowanych interwencjach miała podjechać na miejsce w celu złapania kotki, na odchowanie i sterylizację. A po chwili kolejny komentarz, że jeden maluch wpadł do rynny i głośno krzyczy, no więc szybka zmiana planów i jedziemy na miejsce. Zabezpieczone w klatkę, zostałyśmy wpuszczone na posesję, sąsiad pożyczył nam drabinę i zaczęło się wdrapywanie- drabina->murek->dach. Kotka na pierwszy rzut oka wydawała się przerażona, w kiepskim stanie i zdezorientowana, siedziała obok małych, nie karmiła i nie zajmowała się maluchami. Na dachu zostawiliśmy łapkę z jedzeniem, po około godzinie, nadal nic, kotka siedziała obok maluchów i obok klatki i zero reakcji. Na dworze zimno, czas goni, ani maluchy ani kotka nie wyglądały dobrze, więc kolejne wdrapywanie na dach i zmiana planów. Kotka uciekła, ale znowu trzymała się blisko. Do klatki chcieliśmy włożyć maluchy wtedy okazało się, że maluchy są ze sobą bardzo ściśle powiązane. W pierwszym momencie wyglądało to jak ogromna, sina, niedokrwiona masa, między kociakami, która myśleliśmy, że jest zrostem. Żeby nie odstraszać mamy nie było czasu na obejrzenie tego, a bez mamy zabierać maluchów nie wchodziło absolutnie w grę, w szczególności, że sama ona potrzebowała pomocy. Obok znaleźliśmy odgryzioną łapkę, jak się domyślamy, mama próbowała maluchy rozdzielić i jednemu z kociąt odgryzła łapkę, to nic nie dało i pewnie w szoku sama nie wiedziała co ma robić, przez to przestała opiekować się maluchami. Zwykła pomoc okazała się pilną interwencję od której zależało życie maluszków i samej mamy. No i znowu czekanie….. łapka z maluchami w środku stała na dachu, a kotka siedziała nadal obok nich, dopiero po 2 godzinach kotka zdecydowała się na ruch i weszła do klatki. Maluchy leżały tak na tym dachu, w zimnie i deszczu, splątane w nieziemski sposób, sprawiający im niewyobrażalny ból. Czym prędzej pojechaliśmy do weterynarza. Na miejscu okazało się, że maluchy są poplątane w swojej pępowinie, tak bardzo, że między nimi, stworzyła się ogromna, zaschnięta kula, ze zwiniętych pępowin, ciągnących ich brzuszki i zaplątane łapki, tak mocno, że jest duża szansa, że łapek nie da się uratować. Po kilku minutach udało się kociaki uwolnić, ciężko stwierdzić czy łapki będą sprawne, być może będą amputowane, kotki są wyziębione i bardzo głodne. W klinice będą dokarmiane i masowane, liczymy, że krążenie w nich wróci. Mamusia zostanie pod opieką lekarzy, kotka była w ciężkim szoku, to najprawdopodobniej jej pierwsze kociaki, kotka nie miała pojęcia co robić i gdyby nie pomoc leżałaby dalej i patrzyła na swoje umierające kocięta, które bez pomocy człowieka nie przeżyłyby nocy, umierając w ogromie bólu! No i teraz kolejna zagadka, znaleźliśmy jedną łapkę, a uwolnione kocięta miały po 4 łapki, więc domniemujemy, że jedno z kociąt przy próbie uwolnienia przez matkę zostało zjedzone z bezradności i w momencie gdy to się stało, ona sama wpadła w taki stres, że nie chciała już ich ruszać i zostawiła na śmierć, po prostu siedząc obok nich. Ale jednocześnie pilnowała ich i siedziała obok. Wróciliśmy na miejsce wdrapać się jeszcze raz na garaż, aby się upewnić, że żadne z kociąt nie zostało na miejscu, żadnego malucha nie znaleźliśmy. Kotka wraz z małymi jest w klinice, kocięta wrócą do kotki i liczymy, że ta będzie je dalej karmić. Może w spokojnym i ciepłym miejscu, będzie się dalej nimi opiekować, widać było, że nie chce ich porzucić i jest obok, nie odchodziła daleko, tylko po prostu nie wiedziała jak ma im pomóc. EDIT: Kotka sama jest w ciężkim stanie pokłada się, ma wrzód na oku, wymagający leczenia, nie może karmić małych, nie ma mleka. Na cito szukamy karmicielek, które maluszki będą w stanie dokarmić. Łapki maluszków powoli wracają do normy, jedna z nich będzie prawdopodobnie nie do uratowania. Reszta ma szansę.Kotki nie będą uśpione, jeśli przeżyją to dostaną szansę, nie zrobimy tego tej biednej koteczce. Będziemy je próbować wykarmić. Dla tych którzy chcieliby wspomóc leczenie i odchowanie kociąt bardzo prosimy o wpłaty na konto- hospitalizacja i pierwsza pomoc kotom to około 300zł, później będzie trzeba rodzinkę wykarmić: 11 2490 0005 0000 4500 2768 5532IBAN: PL11 2490 0005 0000 4500 2768 5532Swift: ALBPPLPWPayPal: hania@animal-security.pl

Opublikowany przez Fundacja Animal Security na 2 maja 2017

Read More
10Kwi
sielanka-interwencjaInterwencja na Sielance

Interwencja na Sielance

SIELANKA 9.04.2017

Zgodnie z naszymi przewidywaniami w tym terminie nie zastaliśmy psów i kotów, a to dlatego, że nasza publiczna informacja szybko dotarła do zainteresowanych, więc Ci nie zdecydowali się na przyjazd. Ale to nie koniec, na giełdzie udało nam się już podsłuchać od stałych handlarzy, ,,za 3 tygodnie mam wykot”, ,,szczeniaki w drodze”, były też umowy krycia…. także, nie kochani to się nie skończyło i dopóki miasto nie zrobi z tym porządku, zwierzęta domowe w tym psy i koty nie znikną z sielanki i jej okolic.

Zrozumcie:
1. To nie są hodowcy, to są rozmnażacze. Zwierzęta przez nich sprzedawane, nie mają odpowiednich szczepień, nie są odrobaczone, ich krzyżowanie jest przypadkowe, często dochodzi do kazirodztwa, którego konsekwencją są wady genetyczne. Zwierzęta te, po krótkim wywiadzie łatwo ustalić, że trzymane są w skandalicznych warunkach, a ludzie Ci nie mają do nich absolutnie żadnego szacunku, są tylko przedmiotem na sprzedaż.

2. Przy obecnej nadpopulacji zwierząt, kupowanie z takich miejsc delikatnie stwierdzając jest nieodpowiedzialne i niedelikatnie stwierdzając po prostu głupie. Idź do schroniska, zgłoś się do fundacji, poszukaj w internecie zwierząt do oddania, idź do zarejestrowanej hodowli. Zainteresuj się skąd pochodzi to zwierzę i czy nie dokładasz swoich pieniędzy do przemysłu znęcania się nad zwierzętami. A po co? , z ww. miejsc dostaniesz psiaka, królika, kotka i inne zwierzęta za darmo po szczepieniach, badaniach, często szczeniaczka czy rasowca. I po co było płacić za kundla w typie rasowego psa, którego matka musiała cierpieć dla twojej ,,oszczędności”? Nie będzie popytu, nie będzie podaży!!! Nie martw się te psy, które już się urodziły, nie trafią na stratę, za dużo to handlarzy kosztuje. Nie zapomnij, że te 50zł które zaoszczędziłeś wydasz na 2 szczepienia, 2 odrobaczenia i ewentualne koszty leczenia. Spodziewaj się, że pies, kot, czy inne zwierze będzie miało pasożyty, bo my ani razu nie zabraliśmy z tego miejsca zdrowych zwierząt. Masz 99% szans, że do tego dopłacisz. Ale dalej zamykaj oczy i odwracaj głowę, bo przecież chcesz pomóc, albo po prostu wydaje Ci się, że walczymy dla naszego ,,widzi mi się”.

3. Miej świadomość, że króliczki miniaturki, pieski i kotki z Sielanki i okolic to nie psiaki z wpadek. I słowa pt. ,,no a co mam z nimi zrobić, utopić?” – po pierwsze są karalne, po drugie to bujda! Jeśli pies się nie sprzeda, a próbują je sprzedawać nawet do roku, nikt ich nie wyrzuci – zostaną do rozpłodu. W tym biznesie nic się nie zmarnuje. Jeśli ktoś znęca się nad zwierzętami, to i tak będzie się nad nimi znęcał i to, że kupisz jednego psa, skończy się tym, że zapłacisz, żeby tego zwyrodnialca było stać na dalsze rozmnażanie i dalsze znęcanie się nad zwierzętami.

4. Tym, którzy nie widzą nic złego, zapraszamy do kontroli z nami, pokażemy wam gdzie szukać, gdzie pytać i gdzie patrzeć. Zobaczycie więcej niż wam się wydaje. Tam są zwierzęta domowe i to się nie zmieniło, rozmawialiśmy z niejednym, nieświadomym kim jesteśmy – handlarzem, nie raz usłyszeliśmy, że ma 2-3 suki, które co pół roku rodzą, dzisiaj usłyszeliśmy np. o 10 królikach miniaturkach, 10 świnkach morskich i innych zwierzątkach- wszystkie trzymane czy to zima czy to lato na dworze, w klatkach. Odstawione w wieku 5 tygodni- ,,bo im mniejsze tym lepiej się sprzedają, a jak padnie to przyjedź za tydzień po następnego za pół ceny”- , wykazujące objawy chorobowe, zamęczone, przetrzymywane w skandalicznych warunkach. A po co, bo ,,Wielkanoc jest, więc dla dzieci będą brać”- no tak bo ZWIERZE TO ZABAWKA. Ludzie obudźcie się, mamy XXI wiek, nie trzeba tyle cierpienia i obojętności, żeby nam wszystkim lepiej się żyło. Skoro tak bardzo twierdzisz, że my działamy, bo pieski rasowe, a Ciebie nie stać na kupno rasowca z hodowli, to po co iść na giełdę? zgłoś się do nas, dostaniesz zwierze za darmo!? Boisz się, bo wiesz, że psa nie powinieneś mieć skoro nie stać cię na jego kupno, to skąd weźmiesz pieniądze na jego leczenie i obowiązkowe szczepienia? Króliczek to nie zabawka, tylko żywe, odczuwające strach, lęk i cierpienie zwierzę! Nie rozumiesz tego? Nie rozumiesz, że mamy Ustawę o Ochronie Zwierząt, która broni praw zwierząt, których my egzekwujemy. Nie robimy czegoś czego nam nie wolno, działamy zgodnie z prawem i to na jego podstawie pomagamy zwierzętom! Czy Ci się to podoba czy nie, handel zwierzętami domowymi na giełdach, targach i targowiskach, jest zabroniony, nie bez powodu!

5. NA GIEŁDZIE SIELANKA, sami handlarze zmęczeni tym cierpieniem zwierząt zwracają się do nas anonimowo o pomoc i o informacje. Oni sami widzą, co tam się dzieje, kradzione zwierzęta, chore, wyłapywane z dzikiego środowiska, zamęczane…. jeszcze raz pytamy… Po co to wspierać!? U hodowcy w zarejestrowanej hodowli, też kupisz króliczka za 20 zł. Po co kupować go od człowieka, który nie ma o nich pojęcia i jedyne na czym mu zależy, to żeby wyprodukować i sprzedać jak najwięcej, a to co ,,zdechnie” jest przyjętym ,,marginesem straty”. Gdzie ta pasja? Gdzie szacunek, gdzie hodowla!

Co zastaliśmy? Zapowiedzi miotów za około 2-3 tygodnie psiaczków i kociaczków, oferty krycia ON, króliki miniaturki w wieku 4 tygodni, trzymane w klatce bez możliwości ruchu, narażone na temperaturę 9st.C, bez możliwości ukrycia, ogrzania, zjedzenia czy napicia się. Co po za tym, kolejne króliczki miniaturki dla dzieci na święta jako zabawki, sprzedawane z worka nylonowego! Tak z worka, po prostu siedziały stłoczone w worze i jak zainteresowana osoba podchodziła to Pan prawie jak w lotto losował króliczka. Ewentualnie samemu można było sobie wybrać z wora. Cóż za pasja do hodowania zwierząt?! Serio?! Zabawka czy żywe zwierzę????????? Cytując pierwsze słowa Ustawy o Ochronie Zwierząt ,,Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę”.

Złapaliśmy 2 osoby na gorącym uczynku sprzedaży zwierząt domowych, jedno wykroczenie zostało ukarane mandatem, drugie skierowane zostało do sądu razem z zawiadomieniem o znęcaniu się nad zwierzętami.

SIELANKA 9-04-2017

SIELANKA 9-04-2017Zgodnie z naszymi przewidywaniami w tym terminie nie zastaliśmy psów i kotów, a to dlatego, że nasza publiczna informacja szybko dotarła do zainteresowanych, więc Ci nie zdecydowali się na przyjazd. Ale to nie koniec, na giełdzie udało nam się już podsłuchać od stałych handlarzy, ,,za 3 tygodnie mam wykot", ,,szczeniaki w drodze", były też umowy krycia…. także, nie kochani to się nie skończyło i dopóki miasto nie zrobi z tym porządku, zwierzęta domowe w tym psy i koty nie znikną z sielanki i jej okolic. Zrozumcie:1. To nie są hodowcy, to są rozmnażacze. Zwierzęta przez nich sprzedawane, nie mają odpowiednich szczepień, nie są odrobaczone, ich krzyżowanie jest przypadkowe, często dochodzi do kazirodztwa, którego konsekwencją są wady genetyczne. Zwierzęta te, po krótkim wywiadzie łatwo ustalić, że trzymane są w skandalicznych warunkach, a ludzie Ci nie mają do nich absolutnie żadnego szacunku, są tylko przedmiotem na sprzedaż.2. Przy obecnej nadpopulacji zwierząt, kupowanie z takich miejsc delikatnie stwierdzając jest nieodpowiedzialne i niedelikatnie stwierdzając po prostu głupie. Idź do schroniska, zgłoś się do fundacji, poszukaj w internecie zwierząt do oddania, idź do zarejestrowanej hodowli. Zainteresuj się skąd pochodzi to zwierzę i czy nie dokładasz swoich pieniędzy do przemysłu znęcania się nad zwierzętami. A po co? , z ww. miejsc dostaniesz psiaka, królika, kotka i inne zwierzęta za darmo po szczepieniach, badaniach, często szczeniaczka czy rasowca. I po co było płacić za kundla w typie rasowego psa, którego matka musiała cierpieć dla twojej ,,oszczędności"? Nie będzie popytu, nie będzie podaży!!! Nie martw się te psy, które już się urodziły, nie trafią na stratę, za dużo to handlarzy kosztuje. Nie zapomnij, że te 50zł które zaoszczędziłeś wydasz na 2 szczepienia, 2 odrobaczenia i ewentualne koszty leczenia. Spodziewaj się, że pies, kot, czy inne zwierze będzie miało pasożyty, bo my ani razu nie zabraliśmy z tego miejsca zdrowych zwierząt. Masz 99% szans, że do tego dopłacisz. Ale dalej zamykaj oczy i odwracaj głowę, bo przecież chcesz pomóc, albo po prostu wydaje Ci się, że walczymy dla naszego ,,widzi mi się".3. Miej świadomość, że króliczki miniaturki, pieski i kotki z Sielanki i okolic to nie psiaki z wpadek. I słowa pt. ,,no a co mam z nimi zrobić, utopić?" – po pierwsze są karalne, po drugie to bujda! Jeśli pies się nie sprzeda, a próbują je sprzedawać nawet do roku, nikt ich nie wyrzuci – zostaną do rozpłodu. W tym biznesie nic się nie zmarnuje. Jeśli ktoś znęca się nad zwierzętami, to i tak będzie się nad nimi znęcał i to, że kupisz jednego psa, skończy się tym, że zapłacisz, żeby tego zwyrodnialca było stać na dalsze rozmnażanie i dalsze znęcanie się nad zwierzętami.4. Tym, którzy nie widzą nic złego, zapraszamy do kontroli z nami, pokażemy wam gdzie szukać, gdzie pytać i gdzie patrzeć. Zobaczycie więcej niż wam się wydaje. Tam są zwierzęta domowe i to się nie zmieniło, rozmawialiśmy z niejednym, nieświadomym kim jesteśmy – handlarzem, nie raz usłyszeliśmy, że ma 2-3 suki, które co pół roku rodzą, dzisiaj usłyszeliśmy np. o 10 królikach miniaturkach, 10 świnkach morskich i innych zwierzątkach- wszystkie trzymane czy to zima czy to lato na dworze, w klatkach. Odstawione w wieku 5 tygodni- ,,bo im mniejsze tym lepiej się sprzedają, a jak padnie to przyjedź za tydzień po następnego za pół ceny"- , wykazujące objawy chorobowe, zamęczone, przetrzymywane w skandalicznych warunkach. A po co, bo ,,Wielkanoc jest, więc dla dzieci będą brać"- no tak bo ZWIERZE TO ZABAWKA. Ludzie obudźcie się, mamy XXI wiek, nie trzeba tyle cierpienia i obojętności, żeby nam wszystkim lepiej się żyło. Skoro tak bardzo twierdzisz, że my działamy, bo pieski rasowe, a Ciebie nie stać na kupno rasowca z hodowli, to po co iść na giełdę? zgłoś się do nas, dostaniesz zwierze za darmo!? Boisz się, bo wiesz, że psa nie powinieneś mieć skoro nie stać cię na jego kupno, to skąd weźmiesz pieniądze na jego leczenie i obowiązkowe szczepienia? Króliczek to nie zabawka, tylko żywe, odczuwające strach, lęk i cierpienie zwierzę! Nie rozumiesz tego? Nie rozumiesz, że mamy Ustawę o Ochronie Zwierząt, która broni praw zwierząt, których my egzekwujemy. Nie robimy czegoś czego nam nie wolno, działamy zgodnie z prawem i to na jego podstawie pomagamy zwierzętom! Czy Ci się to podoba czy nie, handel zwierzętami domowymi na giełdach, targach i targowiskach, jest zabroniony, nie bez powodu! 5. NA GIEŁDZIE SIELANKA, sami handlarze zmęczeni tym cierpieniem zwierząt zwracają się do nas anonimowo o pomoc i o informacje. Oni sami widzą, co tam się dzieje, kradzione zwierzęta, chore, wyłapywane z dzikiego środowiska, zamęczane…. jeszcze raz pytamy… Po co to wspierać!? U hodowcy w zarejestrowanej hodowli, też kupisz króliczka za 20 zł. Po co kupować go od człowieka, który nie ma o nich pojęcia i jedyne na czym mu zależy, to żeby wyprodukować i sprzedać jak najwięcej, a to co ,,zdechnie" jest przyjętym ,,marginesem straty". Gdzie ta pasja? Gdzie szacunek, gdzie hodowla! Co zastaliśmy dzisiaj? Zapowiedzi miotów za około 2-3 tygodnie psiaczków i kociaczków, oferty krycia ON, króliki miniaturki w wieku 4 tygodni, trzymane w klatce bez możliwości ruchu, narażone na temperaturę 9st.C, bez możliwości ukrycia, ogrzania, zjedzenia czy napicia się. Co po za tym, kolejne króliczki miniaturki dla dzieci na święta jako zabawki, sprzedawane z worka nylonowego! Tak z worka, po prostu siedziały stłoczone w worze i jak zainteresowana osoba podchodziła to Pan prawie jak w lotto losował króliczka. Ewentualnie samemu można było sobie wybrać z wora. Cóż za pasja do hodowania zwierząt?! Serio?! Zabawka czy żywe zwierzę????????? Cytując pierwsze słowa Ustawy o Ochronie Zwierząt ,,Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę".Złapaliśmy 2 osoby na gorącym uczynku sprzedaży zwierząt domowych, jedno wykroczenie zostało ukarane mandatem, drugie skierowane zostało do sądu razem z zawiadomieniem o znęcaniu się nad zwierzętami. Serdeczne podziękowania dla STRAŻY MIEJSKIEJ – po prostu szacun, super współpraca, komunikacja, wsparcie w 100% i pełen profesjonalizm, w szczególności wobec agresji i prostactwa z którym spotkaliśmy się podczas czynności ze strony ukaranego. Dziękujemy również wolontariuszom, którzy pojawili się na miejscu i zdecydowali się faktycznie pomóc! Szkoda, że część osób potwierdziła i nie pojawiła się na miejscu, a było wielu więcej chętnych, którym musieliśmy odmówić lub nie zdążyliśmy odpisać, bo tyle było zapytań już potwierdzonych.W dalszym ciągu liczymy na odzew ze strony Urzędu Miasta Poznań oraz Pana Prezydenta, który w grudniu 2016 roku zapowiedział interwencję ze strony miasta. Do dzisiaj nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi, mimo pisma oficjalnego, maili oraz wiadomości na portalu społecznościowym facebook. Czekamy Panie Prezydencie, nadal liczymy na rozmowę i pomysł rozwiązania problemu! Niech zwierzęta nie zostaną na końcu listy priorytetów. I po raz setny przypomnienie przepisów prawa- handel zwierzętami domowymi i ich kupno na giełdach, targach i targowiskach to wykroczenie karane mandatem do 500zł – zwierzęta chore, bez udokumentowanej historii weterynaryjnej, trzymane w nieodpowiednich warunkach, odbierane są przez nas w trybie interwencyjnym, co podlega pod znęcanie się nad zwierzętami i jest przestępstwem zagrożonym pozbawieniem wolności do lat 2. I jak mantra!: Art. 10a. 1. Zabrania się:1) wprowadzania do obrotu zwierząt domowych na targowiskach, targach igiełdach;2) prowadzenia targowisk, targów i giełd ze sprzedażą zwierząt domowych;3) wprowadzania do obrotu psów i kotów poza miejscami ich chowu lubhodowli.2. Zabrania się rozmnażania psów i kotów w celach handlowych.3. Zabrania się puszczania psów bez możliwości ich kontroli i bezoznakowania umożliwiającego identyfikację właściciela lub opiekuna.4. Zakaz, o którym mowa w ust. 3, nie dotyczy terenu prywatnego, jeżeli terenten jest ogrodzony w sposób uniemożliwiający psu wyjście.5. Zakaz, o którym mowa w ust. 1 pkt 3, nie dotyczy podmiotówprowadzących schroniska dla zwierząt oraz organizacji społecznych, którychstatutowym celem działania jest ochrona zwierząt.6. Zakaz, o którym mowa w ust. 2, nie dotyczy hodowli zwierzątzarejestrowanych w ogólnokrajowych organizacjach społecznych, którychstatutowym celem jest działalność związana z hodowlą rasowych psów i kotów.Art. 10b. 1. Zabrania się nabywania:1) zwierząt domowych na targowiskach, targach i giełdach;2) psów i kotów poza miejscami ich chowu lub hodowli.2. Zakaz, o którym mowa w ust. 1 pkt 2, nie dotyczy nabycia psów i kotów odpodmiotów prowadzących schroniska dla zwierząt oraz organizacji społecznych,których statutowym celem działania jest ochrona zwierząt.

Opublikowany przez Fundacja Animal Security na 9 kwietnia 2017

Serdeczne podziękowania dla STRAŻY MIEJSKIEJ – po prostu szacun, super współpraca, komunikacja, wsparcie w 100% i pełen profesjonalizm, w szczególności wobec agresji i prostactwa z którym spotkaliśmy się podczas czynności ze strony ukaranego. Dziękujemy również wolontariuszom, którzy pojawili się na miejscu i zdecydowali się faktycznie pomóc! Szkoda, że część osób potwierdziła i nie pojawiła się na miejscu, a było wielu więcej chętnych, którym musieliśmy odmówić lub nie zdążyliśmy odpisać, bo tyle było zapytań już potwierdzonych.

W dalszym ciągu liczymy na odzew ze strony Urzędu Miasta Poznań oraz Pana Prezydenta, który w grudniu 2016 roku zapowiedział interwencję ze strony miasta. Do dzisiaj nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi, mimo pisma oficjalnego, maili oraz wiadomości na portalu społecznościowym facebook. Czekamy Panie Prezydencie, nadal liczymy na rozmowę i pomysł rozwiązania problemu! Niech zwierzęta nie zostaną na końcu listy priorytetów.

I po raz setny przypomnienie przepisów prawa- handel zwierzętami domowymi i ich kupno na giełdach, targach i targowiskach to wykroczenie karane mandatem do 500zł – zwierzęta chore, bez udokumentowanej historii weterynaryjnej, trzymane w nieodpowiednich warunkach, odbierane są przez nas w trybie interwencyjnym, co podlega pod znęcanie się nad zwierzętami i jest przestępstwem zagrożonym pozbawieniem wolności do lat 2.

I jak mantra:
Art. 10a. 1. Zabrania się:
1) wprowadzania do obrotu zwierząt domowych na targowiskach, targach i giełdach;
2) prowadzenia targowisk, targów i giełd ze sprzedażą zwierząt domowych;
3) wprowadzania do obrotu psów i kotów poza miejscami ich chowu lub hodowli.
2. Zabrania się rozmnażania psów i kotów w celach handlowych.
3. Zabrania się puszczania psów bez możliwości ich kontroli i bez oznakowania umożliwiającego identyfikację właściciela lub opiekuna.
4. Zakaz, o którym mowa w ust. 3, nie dotyczy terenu prywatnego, jeżeli teren ten jest ogrodzony w sposób uniemożliwiający psu wyjście.
5. Zakaz, o którym mowa w ust. 1 pkt 3, nie dotyczy podmiotów prowadzących schroniska dla zwierząt oraz organizacji społecznych, których statutowym celem działania jest ochrona zwierząt.
6. Zakaz, o którym mowa w ust. 2, nie dotyczy hodowli zwierząt zarejestrowanych w ogólnokrajowych organizacjach społecznych, których statutowym celem jest działalność związana z hodowlą rasowych psów i kotów.
Art. 10b. 1. Zabrania się nabywania:
1) zwierząt domowych na targowiskach, targach i giełdach;
2) psów i kotów poza miejscami ich chowu lub hodowli.
2. Zakaz, o którym mowa w ust. 1 pkt 2, nie dotyczy nabycia psów i kotów od podmiotów prowadzących schroniska dla zwierząt oraz organizacji społecznych, których statutowym celem działania jest ochrona zwierząt.

Read More
22Mar
interwencja032017bPorzucone zwierzęta

Porzucone zwierzęta

Centrum dużego miasta, Poznań, wydawać by się mogło, że mamy XXI wiek i takie rzeczy nie mają już miejsca. A jednak… Koszmarne warunki, według zeznań świadków, człowiek niezrównoważony psychicznie i zwierzęta…

Kilka dni temu otrzymaliśmy zgłoszenie o przetrzymywanych małych zwierzątkach domowych oraz psie. Ze zdjęć wynikało, że zwierzęta trzymane są w warunkach nieodpowiadających ich potrzebom, w brudzie, smrodzie i bałaganie. Dodatkowo, człowiek był na tyle ,,niezdrowy”, że żółw, który mu umarł, został przez niego zamrożony i trzymany wraz z jedzeniem w zamrażalce. Po co? Tego się nie dowiemy.

,,Chciałam zgłosić iż od dłuższego czasu w mieszkaniu w którym aktualnie mieszkam, mieszka również Pan X,(…) który w przeciągu paru miesięcy miał w pokoju około dwudziestu szczurów, niektóre sprzedał, niektóre wyrzucił do śmieci, jeden został ale nie sądzę żeby był trzymany w odpowiednich warunkach. Miał również chomiki które zjadły się nawzajem ponieważ ich nie karmił i też wylądowały na śmietniku. Aktualnie ma psa rasy Dog niemiecki, pies jest nie szczepiony i jakoś mi się nie wydaje żeby kiedy kolwiek był u weterynarza. Prawie codziennie wychodząc gdzieś zostawia psa na całe dnie w pokoju, pies wyje, szczeka, myślę że sąsiedzi to potwierdzą. Ma w domku również królika (dołączam zdjęcia) który jak na moje jest wychudzony strasznie i również nie jest trzymany w odpowiednich warunkach. Miał również żółwia który nie żyje z nie wiadomych powodów i trzyma go do dzisiaj w zamrażalce z jedzeniem!!! (dołączam zdjęcie).”

Po takim zgłoszeniu udaliśmy się we wskazane miejsce, okazało się, że Pan X wyprowadził się i od 2 dni nie był w pokoju, który został zamknięty na klucz, a w środku pozostawił zwierzęta, we wcześniej opisanych warunkach. Właściciele mieszkania otworzyli drzwi, umożliwiając naszym Inspektorom wejście do pokoju, to co tam zastaliśmy przerosło nasze wyobrażenia. Pierwsze co nas uderzyło to okropny smród moczu, pleśni, kału. Królik trzymany w małym transporterze, bez jedzenia i wody, brodzący we własnych odchodach, do transportera włożone dwie świetlówki, który cały czas oświecały bardzo mocnym światłem króliczka, do tego szczurek, też bez jedzenia i wody, w klatce zawalonej odchodami, o wymiarach, w której nawet dla mrówek byłoby mało miejsca, biedak nie mógł się nawet wyprostować, czy swobodnie obrócić. Psa nie zastano. Natychmiast odebraliśmy zwierzęta.

Królik ma znaczną niedowagę, jest niedożywiony i odwodniony, to samo tyczy się szczurka. Zwierzęta zostały niezwłocznie nakarmione i przewiezione do weterynarza. Królik otrzymał kroplówkę, probiotyki i leki na wzmocnienie. Szczurek musi zostać wykąpany w specjalnym szamponie, gdyż ma łupież i cały umorusany jest w odchodach.

Z zeznań świadków, wynika, że Pan X regularnie znęcał się nad zwierzętami wraz ze swoim synem. Sprawa została przez nas zgłoszona na policję, w związku z rażącym zaniedbaniem i znęcaniem się nad zwierzętami. Teraz w policji rękach leży odnalezienie tego człowieka, który wyprowadził się z Poznania i pomoc dla psa, który nadal pozostaje pod opieką tego Pana.

Szczurek otrzymał tymczasowe imię Józef i trafił do doświadczonego domu tyczmasowego, a króliczek to Zośka, która została w Fundacji na czas rekonwalescecnji.

Już nie długo pokażemy wam jak teraz żyją nasi nowi podopieczni. A my bardzo prosimy o wsparcie i darowizny na leczenie i utrzymanie odebranych zwierząt.

Alior Bank 11 2490 0005 0000 4500 2768 5532

IBAN: PL11 2490 0005 0000 4500 2768 5532

Swift: ALBPPLPW PayPal, e-mail: hania@animal-security.pl

Read More
  • 1
  • 2