Blog

Aktualności

11

70 kotów

ABSOLUTNA TRAGEDIA!

W dniu 25.07.2017 dotarło do nas zgłoszenie o stadzie ponad 40 kotów. Post pojawił się na grupie Zaginione/Znalezione Poznań, umieszczony przez młodego chłopaka z błaganiem o pomoc dla ponad 40 kotów, które dokarmia w małej wsi w Wielkopolsce.

Na ogłoszenie (i słusznie) zareagowały osoby wrażliwe na dobro zwierząt proponując karmę. Jednocześnie jedna z działaczek na rzecz zwierząt pojechała na miejsce i okazało się, że chłopak faktycznie ma pod opieką ogromną ilość kotów z którymi absolutnie sobie nie radzi. Od razu zabrano 2 maluchy w ciężkim stanie z posesji, zaczęła się akcja nawoływania do pomocy.

Osobę próbującą pomóc chłopakowi, która udała się na miejsce, zaatakowali sąsiedzi, nie przebierając w słowach, grożąc i zabraniając dokarmiania tych kotów i żądając ich natychmiastowej likwidacji.

Koty jednak ponoć są sterylizowane, więc o co tutaj chodzi, skąd się wzięły i dlaczego jest ich tak dużo?

Zaczęliśmy się od kontaktu z TOZem Oborniki. Jak się okazało od wrześnie zeszłego roku TOZ pomaga chłopakowi, wysterylizował im według ich wiedzy i informacji od chłopaka (bo nie trudno ukryć więcej kotów w takim stadzie) wszystkie koty oraz opłacał leczenie kotów. Tak więc jakim cudem znowu są tam kocięta i liczba ciągle rośnie?

Kolejny bardzo ważny kontakt podjęliśmy z Wójtem gminy Ryczywół. Jak się okazało gmina mocno zaangażowana jest w problem. Z racji tego, że koty znajdują się na niezamieszkałym gospodarstwie, na którym właściciel nie wyraża zgody na przebywania zwierząt, a tym bardziej obcych osób, jednocześnie sąsiedzi są zmęczeni i rozgoryczeni ilością kotów, ciągle się namnażających, leżących potrąconych, umierających od chorób na ulicach i żądają od gminy rozwiązania problemu zbieractwa i nielegalnego wtargnięcia na posesję.

W czerwcu odbyło się spotkanie w gminie, na którym ustalono, że chłopak ma 2 miesiące na wydanie i wspólnie z gminą poszukanie im domów, gdyż koty są nielegalnymi lokatorami, a sąsiedzi żądają usunięcia kotów z ich osiedla, gdyż są uciążliwe.

Adopcje, którymi zajmować się miał TOZ i gmina, stoją i nikt o koty nie pyta, a te dalej się mnożą (jak?- zaraz wytłumaczymy) i chorują na potęgę.

Skontaktowaliśmy się z chłopakiem i od razu wiedzieliśmy, że pojawi się problem. Chłopak powiedział, że wyda tylko część kotów, że z resztą jest związany, ale jak zaczął wymieniać, to stanęło na tym, że ,,tego nie wydam, bo coś, tamtego nie wydam bo coś, i tamtego też nie, bo coś”. Chłopak twierdzi, że maluchy mu podrzucono, a kotki ciężarne się przybłąkały i on nie zgadza się na sterylizację aborcyjną dlatego „musiał” odczekać, aż urodzą i tak zawsze kilka kotek nie po zabiegu jest, żeby się namnażały, bo jak to osoba z rodziny chłopaka określiła – ,,on lubi maluchy i chce mieć kotki, bo lubi jak się rozmnażają”. Po 1-2 miotach je sterylizuje i te młode pokolenie znowu mu się koci i tak w kółko. Potwierdziliśmy również, że chłopak dawał ogłoszenia, że przyjmie koty. Po prostu je zbiera, rozmnaża i jak wydadzą ,,odpowiednią” ilość kociąt na przyszłe wykoty to je sterylizuje przy pomocy TOZu, ciągle i nieustannie powiększając ich liczebność.

Udało nam się zmusić chłopaka do oddania części zwierząt pod rygorem wytoczenia sprawy o znęcanie się nad zwierzętami, jednak z braku miejsca nie jesteśmy w stanie zabrać wszystkich na raz, potrzebne każde ręce!

Kotów wcale nie jest 40, a w naszej opinii około 70-80!

Chłopak docelowo nie chce oddać wszystkich, ale w naszej to gestii, żeby zostało ich tam jak najmniej. Wiemy, że chłopak nie mieszka na posesji, nie dokarmia ich regularnie, nie jest w stanie leczyć i wykarmić nawet kilku kotów sam. Ma zaledwie 18 lat i w naszej opinii jest chory. Uparcie zbiera te koty i je rozmnaża, nic do niego nie dociera, ma sprawę w sądzie, nakaz z gminy na wydanie/adopcje zwierząt, zakaz wchodzenia na nieswoją posesję, a on dalej je rozmnaża. Od TOZ’u regularnie otrzymuje pomoc w postaci jedzenia i pokrywania leczenia, ale jak długo ma się to zapętlać, jak długo TOZ ma płacić za problemy tego człowieka. Sąsiedzi są na skraju wytrzymałości i albo koty znikną do miejsc kontrolowanych – czytaj przez nasze ręce, albo ktoś zajmie się nimi prędzej czy później w inny sposób.

Chłopak kłamie jak z nut, próbuje wymuszać i świadomie i celowo wprowadza w błąd, bo sam sobie nie radzi, bierze ludzi na litość i oczekuje pomocy, a sam je rozmnaża i zwiększa ich populację, bo ,,to lubi”. Absolutnie nie wolno mu pomagać, bo to jeszcze bardziej nakręca go i utwardza w przekonaniu, że sobie z tym radzi. A wcale tak nie jest.

Sprawę będziemy kontrolować i regularnie interweniować, jeśli ktoś z Państwa chce przekazać jedzenie czy fundusze prosimy to zrobić dla domów tymczasowych i Fundacji, które przejmują zwierzęta pod opiekę. Poniżej lista.

25.07.2017 roku zabraliśmy 14 kotów w największej potrzebie. Dzień wcześniej owa dobra dusza, zabrała 2 chore kocięta, ale to kropla w morzu potrzeb, nie do udźwignięcia przez jedną organizację. Dlatego BŁAGAMY, organizacje, zwierzolubów, wolontariuszy o pomoc. Nie szukamy domów tymczasowych bo nie jesteśmy w stanie tego skoordynować, szukamy kogoś kto od razu przejmie opiekę na stałe lub w pełni. Po prostu domów stałych i oczywiście funduszy! Część kotów zostaje u nas. 14 kotów które zabraliśmy były chore, dlatego zabrane zostały w pierwszej kolejności.

Gdzie na razie trafiła pierwsza 16 kotów:

2 Malwina Polka – opieka finansowa Koci Pazur
5 kotów STOZ – Klub przyjaciół przyrody (https://www.facebook.com/WolontariatStoz/)
1 kocur z chorą łapą- na stałe Ania Jakostam
2 koty – Ratujemy Koty z Półwiejskiej
4 koty Animal Security- zostają z nami do adopcji.
2 koty Lek wet. Gorzów Wlkp.

Kotów na posesji zostało około 50-60, osoby chętne do zaoferowania domu stałego (w ciemno) lub organizacje skore do pomocy prosimy o kontakt na facebook’u.

Większość kotów jest oswojona, miziasta. Część kotów jest chora, część najprawdopodobniej zarobaczona z pasożytami zewnętrznymi. Liczymy na was i wasze otwarte serca, adopcje i organizacje mile widziane z całej Polski, Transport zorganizujemy!

Darowizny można wpłacać tutaj: https://www.ratujemyzwierzaki.pl/70kotowzludomia
lub Fundacja Animal Security numer konta:
Alior Bank 11 2490 0005 0000 4500 2768 5532